Dokładnie dwa lata temu mój przyjaciel ożenił się. Tak, kiedyś mogłem mówić o nim, że jest nawet moim najlepszym przyjacielem, ale teraz niestety wszystko się zmieniło. Teraz nie łączy nas taka więź, jak kiedyś.
Artur wziął ślub z córką człowieka, który w naszej miejscowości był uważany za najbardziej bogatego i wpływowego. Miał bowiem piękną willę z XVIII wieku w centrum miasta, dwie fabryki, kilka samochodów oraz nieruchomości na wynajem, z których miał także dochody.
Po ślubie Artura okazało się, że jest on bardzo dobrym menadżerem. W ogromnym domu, w którym zamieszkał teraz żoną, pojawił się kucharz i dwie sprzątaczki. Sam Artur rzucił swoją pracę i uznał, że teść pomoże mu rozkręcić swój biznes. Faktycznie, pomógł – dał mu pieniądze na otwarcie dwóch hoteli na południu Polski. Od tamtego momentu moje kontakty z Arturem były coraz rzadsze, bo nie miał już czasu dla swojego starego, biednego przyjaciela.
Kiedyś przypadkiem spotkałem go na mieście – wychodził z urzędu, a ja wracałem z zakupu. Artur stwierdził, że fajnie byłoby pogadać, więc zaprosił mnie na kawę. rozmawiało mi się z nim zupełnie inaczej, niż kiedyś, w ogóle zmienił się nie do poznania. Był arogancki, momentami wręcz rzucał obrzydliwe stwierdzenia dotyczące „biedaków”, bo tak nazywał każdego, kto zarabiał średnią krajową. Tak, dla niego byłem już tylko biedakiem. Słuchanie go było dla mnie bardzo frustrujące. Najwyraźniej zawsze taki był, tylko teraz przez pieniądze wyszło z niego wszystko, co najgorsze. Szybko pożegnałem się mówiąc, że mam coś ważnego jeszcze do zrobienia i zniesmaczony wyszedłem.
Nie chciałem mieć już z nim nic wspólnego, ale on sam ostatnio do mnie zadzwonił. Zapytał, czy nie moglibyśmy „napić się piwa i przypomnieć sobie starych, dobrych czasów. Ja jednak niczego nie chciałem wspominać i powiedziałam mu to przez telefon. On jednak jakby mnie nie słyszał i zaczął zalewać mnie ścianą tekstu o swoich problemach. okazało się, że żona zaczęła go zdradzać półtora roku po narodzinach jej dziecka. Powiedziała, że albo będzie tolerował jej wyskoki w bok, albo ona odbierze mu wszystko, co z pomocą jej ojca osiągnął. Teraz Artur żyje, będąc poniżany przez swoją żonę, która dodatkowo doprawia mu rogi.
Czy warto tak żyć w imię pieniędzy?
