Jestem mężatką od sześciu lat. Przez cały czas trwania małżeństwa widziałam, jak mój mąż się zmienia. Z dobrego człowieka stał się kimś strasznym.
Kilka lat temu teść podarował mojemu mężowi jedną ze swoich firm. Ta, którą otrzymał mąż, była mała i nie przynosiła początkowo jakiś wielkich dochodów. Jednak mój mąż bardzo dobrze nią kierował i starał się, aby jego biznes się rozwijał, dzięki czemu każdego roku firma się rozrastała i coraz lepiej prosperowała. Naprawdę, mąż miał smykałkę do interesów, czego nawet się nie spodziewałam, ale było to widać, szczególnie po dochodach, które każdego roku się podwajały. Cieszyłam się z tego i byłam bardzo dumna z męża, bo naprawdę robił coś niesamowitego.
Wszystko, jak to w życiu, ma jednak swoją cenę. Tak było właśnie z mężem. Im bardziej stawał się biznesmenem, tym bardziej robił się oschły, podejrzliwy, zazdrosny, a nawet wyrachowany i okrutny. Lista jego negatywnych cech z każdym miesiącem się powiększała i mąż zmieniał się, ale niestety na gorsze. Z wrażliwego i dobrego człowieka zamienił się w kogoś okrutnego. Nie mogłam zrozumieć gdzie podział się tamten człowiek, w którym się zakochałam i za którego wyszłam.
Niedawno dowiedziałam się przez znajomą, że mąż wyrzucił mężczyznę z pracy, który niedawno owdowiał i sam został z trójką dzieci. Wyrzucił go z pracy za jakąś głupotę, chyba za spóźnienie. Mój mąż postępuje tak podobno z każdym, wyzywa, dręczy, a potem wyrzuca, kiedy ktoś mu podpadnie i to bez jakiegoś konkretnego powodu, tylko według jego „widzi mi się”.
Boję się też, że w końcu ktoś się na nim zemści i zrobi coś mi albo naszym dzieciom. Boję się być z mężem, bo teraz mści się na pracownikach, a co będzie, jeśli zacznie tak traktować i mnie? Może wyrzuci mnie z dnia na dzień na bruk albo odbierze dzieci, kto wie, co mu przyjdzie do głowy. Widząc to, jak się zachowuje, niczego nie mogę być pewna.
Pieniądze mnie już nie cieszą. Tak, dwa razy do roku lecimy na wakacje do ciepłych krajów, ale co z tego, skoro boję się własnego męża? To nie jest osoba, w której kiedyś się zakochałam.

