Z żoną mieliśmy ogromne marzenie – chcieliśmy mieć dom nad jednym z mazurskich jezior. Przez wiele lat odmawialiśmy sobie wszystkiego i zbieraliśmy pieniądze na ten cel. Nie chcieliśmy eleganckiej rezydencji, a jedynie zwykły, mały domek z dwoma bądź trzema pokojami. W końcu nasze marzenie się spełniło i udało nam się kupić domek rzut beretem od jeziora. Moja mama jako pierwsza przyjechała nas odwiedzić po tym, jak kupiliśmy nieruchomość.
Kiedy zobaczyła nasz przytulny domek, była bardzo zadowolona. Poprosiła nas o to, abyśmy dali jej klucze do domu, dzięki czemu będzie mogła przyżdżać do nas wtedy, kiedy tylko będzie chciała. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, czym to może się skończyć. Pewnego dnia, wczesnym rankiem, kiedy jeszcze leżeliśmy w łóżku, nagle usłyszeliśmy jakiś chrobot przy drzwiach – ktoś próbował otworzyć drzwi. Myślałem, że to moja mama przyjechała.
Moja żona oczywiście nie była tym zachwycona. Okazało się jednak, że to nie moja mama, a kuzyn z rodziną. Z zaskoczenia zaniemówiłem. Skąd on ma klucz do naszego domu? Udawałem, że bardzo się cieszę z ich niespodziewanego przyjazdu. Kuzyn powiedział mi, że moja mama dorobiła kilka kompletów kluczy do mojego domu i dała je między innymi jemu. Powiedziała też, że na pewno będziemy niezwykle zadowoleni z ich przybycia.
Zostali u nas na aż dwa tygodnie. Miałem przez cały ten czas tylko jedną myśl w głowie – aby wyrzucić ich z domu. Poza tym mojej żonie też to wszystko się nie podobało i przez ten cały czas była niezwykle pochmurna. Zadzwoniłem do mamy i wyraziłam swoje niezadowolenie. Była zaskoczona, że ta cała sytuacja mi się nie podoba i powiedziała, że chyba nie ma nic złego w tym, że odwiedzili mnie bliscy. Potem przyjechali do nas inni krewni: ciotki, wujkowie i dalsza kuzynka.
Zdarzało się nawet, że odwiedzało nas kilku przybyszów naraz. Pokłóciłem się z mamą i poprosiłem ją o zwrot kluczy. Wtedy powiedziała, że jestem egoistą. Nie wiedziałem, co robić, ale żona wpadła naswietny pomysł – wymienić zamki na nowe. Od tego czasu mamy spokój.

