Pewnego dnia poszedłem do przyjaciela. Kiedy zobaczyłam, co jego córka ma w dłoniach, byłem przerażony.

Mam przyjaciela. Jest bardzo przystojny, miły, aktywny fizycznie, z ciekawymi zainteresowaniami, a w dodatku ma świetne poczucie humoru. Przyjaźniliśmy się od dawna, znamy się jeszcze ze studiów. Po jego ślubie i po tym, jak urodziło mu się dziecko zostałem ojcem chrzestnym jej córki. Ja też się ożeniłem, urodziło mi się dziecko, ale mimo tego, że mieliśmy już własne rodziny wcale nie spotykaliśmy się rzadziej. W związku z tym, że oboje pracujemy zdalnie, zabraliśmy swoje żony i dzieci na działkę za miasto, gdzie mamy wiejskie domki, aby tam spędzić całe wakacje.  Nasze domy są w swoim bliskim sąsiedztwie, tak naprawdę dzieli nasz tylko płot. Po tych trzech miesiącach patrzę na mojego przyjaciela inaczej. Wcześniej po prostu tego nie zauważyłem. Chodzi o to, że mój przyjaciel jest bardzo niepokornym tatą.

W ogóle nie opiekuje się swoim dzieckiem. Ciągle zajęty jest albo pracą, albo oglądaniem meczów piłki nożnej. Pewnego dnia przyszedłem do niego na kawę i zobaczyłem, jak moja chrześnica bawi się siekierą, a on ma zaledwie 2 lata. W tym czasie mój przyjaciel był zajęty oglądaniem meczu. Innym razem jej córka spadła z dużej zjeżdżalni. Kiedy zapytałem, co się stało, przyjaciel nic nie odpowiedział, więc zapytałem chrześnicy. Dziewczynka powiedziała, że bawiła się udając, że jest czarodziejką, która potrafi latać, a jego tata wtedy oglądał jakieś śmieszne filmiki na telefonie. Najgorsze jest to, że przyjaciel reaguje bardzo agresywnie na moje uwagi.

Mówi, że nikt nie jest idealny, więc on nie jest także idealnym ojcem. Super, tylko jego córce ciągle się coś dzieje. Bardzo się o nią boję. Zaproponowałem, że podczas, gdy on i jego żona są zajęci pracą, dziewczynka może do nas przychodzić i bawić się z naszymi dziećmi, ale oczywiście przyjaciel odmówił. Nie wiem, jak wytłumaczyć przyjacielowi, że przy takim podejściu w każdej chwili jego córce może się coś stać i nie popsuć sobie z nim relacji. Postanowiłem zabrać jego córkę do siebie na jakiś czas i dać mu nauczkę, bo on oczywiście tego nawet nie zauważy. Martwię się o moją chrześnicę

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście + sześć =

Pewnego dnia poszedłem do przyjaciela. Kiedy zobaczyłam, co jego córka ma w dłoniach, byłem przerażony.