Z moim chłopakiem, spotykamy się od trzech lat. Mamy harmonijny związek, a ja i Mateusz kochamy się. Jedyną rzeczą, która mi przeszkadza jest jego relacja z jedną z jego znajomych. Ma przyjaciółkę z dzieciństwa, Julię, w dzieciństwie byli sąsiadami i przez lata utrzymywali kontakt. Gdyby nosiła męskie ubrania, nikt nie domyśliłby się, że jest dziewczyną, ale ona nosi obcisłe topy i szerokie spodnie. Jej styl jest również dość dziwny.
Julia woli nosić bardzo krótkie włosy. Jest bardzo wysoka, prawie metr dziewięćdziesiąt, dziesięć centymetrów wyższa od Mateusza. Jej sylwetka jest płaska, można ją nazwać szczupłą, ale i tak wygląda masywnie. Ma szerokie ramiona i wąską miednicę, a ona i Mateusz wcale nie są do siebie podobni. Jej ruchy też są jak u nastolatka, jakieś gwałtowne, nie ma w niej nic kobiecego. Ja jestem jej całkowitym przeciwieństwem. Jestem mała, ale z krągłościami we wszystkich właściwych miejscach. Mateusz nie na darmo nazywa mnie „Calineczką”. Wolę ubierać się kobieco i podkreślać zalety swojej figury. Moje włosy są rude, długie, sięgające tuż poniżej pasa.
Mateusz ciągle mnie komplementuje, a jego zachowanie świadczy o tym, że woli dziewczyny w moim typie. Ostatnio wybraliśmy się na spacer, a Mateusz zaprosił Julię. W trakcie dialogu powiedziała, że Mateusz czasami nocuje u niej, a ona u niego, żeby nie musieć wracać do domu o późnej porze. Powiedziała, że oczywiście są tylko przyjaciółmi i że nie może być między nimi nic więcej, niż przyjaźń. Było to dla mnie nieprzyjemne odkrycie. Z jednej strony, wydaje się dziwne być zazdrosnym o taką dziewczynę, ale z drugiej strony, nie wierzę w przyjaźń między dorosłym mężczyzną a kobietą. Rozmawiałam o tej sytuacji z Mateuszem, a on odpowiedział jakby nic się nie stało, że moje podejrzenia są bardzo śmieszne, że łączy ich wyłącznie koleżeński związek. Czy to się naprawdę zdarza?



