W moim życiu nastał taki czas, w którym muszę podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji. Zanim jednak do tego dojdzie, muszę z siebie to wszystko wyrzucić i być może też zobaczyć, jak inne, bezstronne osoby ocenią na moją sytuację.
Cała sytuacja rozpoczęła się w momencie, kiedy ojciec zaczął prosić mnie o pieniądze. Rzekomo brakowało mu ich do życia i wierzyłem, że tak naprawdę jest. W końcu inflacja, wszystko podrożało, więc nie miałem zamiaru skąpić na ojca i martwić się, że może nie ma na jedzenie czy leki. Później jednak okazało się, że te pieniądze ojcu były potrzebne na spłacanie… pożyczek. Znowu! Typowych chwilówek, które z łatwością można wziąć przez telefon czy Internet, które jednak bardzo ciężko potem spłacić. Początkowo myślałem, że to jakaś mała kwota i że szybko uda nam się to spłacić, ale należność okazała się naprawdę duża.
W ogóle nie wiedziałem, na co ojciec mógł wydać te pieniądze, więc go o to zapytałem. On odpowiedział mi, że wydał te pieniądze na wyjazdy, nowe, markowe ciuchy i kupił sobie nowy, ogromny telewizor. Wówczas wpadłem na pewien pomysł – zaproponowałem ojcu, że owszem, spłacę jego długi, ale musi na mnie przepisać mieszkanie. Oczywiście z prawem do dożywotniego zajmowania go, ale chciałem mieć pewność, że nie zostanę na lodzie po tym, jak oddam wszystkie swoje oszczędności, które swoją drogą zbierałem właśnie na własne mieszkanie. Ojciec zgodził się, chociaż widać było w jego oczach smutek. Poza tym umówiliśmy się tak, że będę zabierał jego emeryturę i opłacał z niej wszystkie rachunki, kupował leki, a resztę będę mu oddawać. Ojciec przyznał się bowiem, że kilka razy wydał od razu całą emeryturę i nie kupił swoich leków na nadciśnienie! To bardzo nieodpowiedzialne i zagrażające życiu zachowanie.
Z bólem serca, ale i z przekonaniem, wiem, że robię to dla jego dobra. Mój ojciec jednak jest tym dość przygnębiony, ale co mam zrobić? Jest na tyle nieodpowiedzialny, że jeszcze zadłużyłby to mieszkanie, a ja zostałbym z niczym.



