Mam 40 lat, mój mąż 43 lata. Jesteśmy małżeństwem ponad dwadzieścia lat, ale nie mamy dzieci, dlatego bo głównie mąż nie chciał. Ja kiedyś marzyłam o tym, żeby mieć chociaż jedno dziecko, ale mój mąż powtarzał, że najpierw musimy stanąć na nogi, dobrze zarabiać, kupić mieszkanie, a dopiero potem możemy myśleć o dziecku. Oczywiście kiedy już to wszystko osiągnęliśmy powtarzał, że czasy są okropne i lepiej na taki świat nie sprowadzać żadnego dziecka. Tak więc było – żyliśmy w dostatku, ale bez dzieci. Ja na taki stan rzeczy się zgadzałam, bo co miałam zrobić? Kochałam męża i nie chciałam go opuszczać.
Oczywiście życie bez dzieci jest znacznie tańsze i łatwiejsze, ale nie jest wcale satysfakcjonujące. Wcześniej dużo podróżowaliśmy, potrafiliśmy jeździć z kraju do kraju, ale teraz to nie jest w ogóle przyjemne. Nie ma nic fajnego w samotnym podróżowaniu bez gwaru swoich pociech. Moi rodzice przez to, ze mąż nie chciał mieć dzieci i mnie zwodził od tego pomysłu, praktycznie go nienawidzą, bo bardzo chcieli mieć wnuki. Teściowie na początku jeszcze nas pytali o to, czy zamierzamy mieć dzieci, ale potem przestali bo zrozumieli, że to na nic. Poza tym oni prócz męża mają jeszcze dwie córki, które dały im już wnuki, dlatego bezdzietność nie jest tak bolesna.
Ojcem mojego dziecka jest… mąż mojej przyjaciółki! Ona jednak do tej pory o tym nie wie
Nie pisałaabym tutaj stego wszystkiego, gdyby na tym się skończyło, bo takich historii jak moja jest wiele. Ostatnio jednak mój mąż powiedział, że teraz możemy zdecydować się na dziecko. Popłakałam się, bo mam już różne dolegliwości i choroby, więc boję się w tym wieku rodzić. Szczerze mówiąc to już pogodziłam się z bezdzietnością i zamknęłam ten temat. Postanowiłam jednak skonsultować się z ginekologiem, a on powiedział że owszem, mogę spróbować zajść w ciążę, ale w mojej sytuacji lepiej nie ryzykować.
Mąż jednak wciąż mnie przekonuje do ciąży i praktycznie codziennie o tym mówi. Moja przyjaciółki mówi mi, że może mąż ma kochankę i tylko czeka, aż odmówię ciąży, bo dla niego to będzie idealny powód do rozwodu. Ja jednak w to nie wierzę, może naprawdę zachciał być ojcem i to wszystko. Sama już zresztą nie wiem, co o tym myśleć…



