Kiedy mama mnie urodziła, miała 20 lat. Tata był cały czas w pracy, więc to mama 24/7 była ze mną i się o mnie troszczyła. Była tym oczywiście niezwykle zmęczona, że wszystko jest na jej barkach i mówiła o tym tacie nieraz.
Ojciec nie lubił takich rozmów, ponieważ uważał, że mama nie może być zmęczona, bo siedzi w domu, a poza tym taka jest rola kobiety, żeby opiekować się dzieckiem, więc nie rozumie, po co nad tym dyskutować.
Jednak pewnego dnia mama była tak zmęczona i zirytowana, że ze pomocą awantury zmusiła tatę przynajmniej do pójścia ze mną na spacer, aby choć trochę mogła odpocząć.
Tata poszedł, ale po 20 minutach wrócił do domu beze mnie. Na pytania mamy o to, gdzie jest dziecko, odpowiedział lekko i swobodnie:
– Jesteś zmęczona, więc go sprzedałem.
Z opowieści mamy wiem, że poczuła się wtedy, jakby jej życie się zatrzymało. Po 10 minutach napadu złości mama dowiedziała się, że tata zaprowadził mnie do swojego przyjaciela. W ten sposób postanowił dać mamie nauczkę, aby nie narzekała już na zmęczenie i nie zmuszała ojca do siedzenia ze mną.
Mama wtedy zabrała mnie i wyprowadziła się od ojca.
Od tego czasu są rozwiedzeni i przez całe 30 lat widziałem ojca może ze trzy razy. Za każdym razem próbował mi udowodnić, że miał rację i dobrze postąpił z mamą.
