Kiedy mi i Adamowi, urodziły się bliźnięta, byliśmy bardzo szczęśliwi. Byliśmy jednymi z tych szczęśliwych rodziców, którzy mieli nie jedno, ale dwoje dzieci naraz!
Jako mama, będąc stale w pobliżu dzieci, często próbowałam preparatu do początkowego żywienia niemowląt, przygotowanego dla nich w butelce lub gotowego przecieru owocowego ze słoiczka, który dzieci zjadały. To moje własne dzieci, więc nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.
Natomiast mój mąż Adam jest bardzo obrzydliwy. Teraz, gdy dzieci są trochę starsze i muszę zajmować się nimi, sprzątaniem, gotowaniem i innymi rzeczami, łatwiej jest mi nakładać jedzenie dla nas obojga na dwa talerze, z których dzieci właśnie jadły, więc nie muszę zmywać dodatkowych naczyń. Adam zawsze robi kwaśną minę, gdy dowiaduje się, że ktoś inny zjadł z talerza przed nim – Weronika lub Artur. Prosi mnie, żebym podała mu czyste naczynia, ale kiedy proszę go, żeby je po sobie pozmywał, mówi mi, jak bardzo jest zmęczony po pracy i że nie będzie się męczyć z jednym czy dwoma dodatkowymi talerzami.
Doszło do tego, że brzydzi się nawet jeść dziecięce przekąski. Na przykład, zrobiłam dzieciom kanapki z kiełbasą, po dwie, ale zjadły jedną, a drugą wzięły tylko kęs. Czy z tego powodu powinnam wyrzucić drogą kiełbasę, chleb i masło? Zaproponowałam Adamowi przekąskę. Na początku był podekscytowany, ale kiedy zobaczył, że kanapki zostały zjedzone przez dzieci, z trudem powstrzymał odruch wymiotny. Powiedział, że nie chce jeść po nich z ich śliną, bo to obrzydliwe. Poprosił mnie, żebym przynajmniej odcięła tę część, którą dzieci ugryzły, a wtedy on dokończy kanapki.
Zupełnie tego nie rozumiem. Dlaczego więc nigdy nie reagował na mnie w ten sposób? Przecież już nie raz się razem całowaliśmy, a moje zarazki i ślina mu nie przeszkadzały. A to są jego dzieci, a nie czyjeś, są zupełnie zdrowe i nie ślinią się tak bardzo. To zrozumiałe, że żucie cudzego jedzenia jest obrzydliwe, ale ja nigdy tego nie sugeruję, a dokończenie kęsa ciasta po dziecku wcale nie jest obrzydliwe.
Nie wiem, co z tym zrobić. Adamowi udaje się skrzywić nawet wtedy, gdy kończę jeść posiłki za dzieci. To mnie denerwuje i niepokoi.
Czy muszę wszystko po nich wyrzucać, albo przeklładać jedzenie na inne naczynia i dziesięć razy myć kubki po wodzie, bo zostają w nich zarazki z dzieci!



