Tak się złożyło, że przez całe moje życie starałem się odnieść sukces i dojść do tego, o czym mogłem tylko pomarzyć. Byłem młody i głupi, poza tym motywowała mnie wściekłość, którą miałem w sobie na świat, a która była związana z tym, iż Bóg zabrał z tego świata moich rodziców. Ja naprawdę ich bardzo potrzebowałem w tamtym momencie, ale niestety – następne 7 lat po ich śmierci musiałem spędzić w domu dziecka, ponieważ rodzice zginęli w samochodowej kraksie gdy ja miałem 11 lat. Potem przysiągłem sobie, że zrobię wszystko, aby moja rodzina była ze mnie dumna. Tak, wykonałem to zadanie. Teraz mam 71 lat i mam wszystko – luksusową willę, kilka samochodów, domki letniskowe i apartamenty. Mam wystarczająco dużo pieniędzy, by móc kupić wszystko, czego tylko chcę. Jest jednak jedna rzecz, której mi brakuje, a którą jest moja rodzina jak i ktoś, to mógłby to wszystko odziedziczyć. Wcześniej o tym nie myślałem, bo jakoś nie chciałem, poza tym bardzo bałem się, że mi nie wyjdzie.
Byłem w jakiś związkach z kobietami, ale sytuacja wyglądała tak, że ja je bardzo kochałem, a one były zwykle ze mną tylko dla pieniędzy, więc potem już po prostu przestałem ufać kobietom. Umawiałem się z nimi, bawiłem, ale nigdy nie myślałem o tym, żeby stworzyć z nimi coś poważnego. Bo niby po co? Może po to, żeby odebrały mi w trakcie rozwodu wszystko to, nad czym tak długo pracowałem? Absolutnie nie mogłem sobie na to pozwolić i chciałem, żeby majątek po mnie przejął ktoś, kto na to naprawdę zasługuje.
Postanowiłem więc zrobić przedstawienie. Przebrałem się więc za bezdomnego i poszedłem do supermarketu. Już przy wejściu kasjerka zaczęła na mnie krzyczeć, a jednna z klientek powiedziała: „Idź stąd, brudasie!” – i tak dalej. Podszedł do mnie tylko Konrad – jedyny mężczyzna, który zlitował się nade mną. Konrad był w tym sklepie zatrudniony jako ochroniarz. Przeprosił za to, co przed chwilą usłyszałem i powiedział, że kupi mi wszystko, czego potrzebuję. Zacząłem z nim rozmawiać ą i okazało się, że ma żonę i troje dzieci. Wynajmują mieszkanie i niestety, ale wiążą ledwo koniec z końcem. Wziąłem od niego numer telefonu, a następnego dnia sporządziłem testament. Kiedy umrę, cały mój majątek zostanie przekazany temu dobremu człowiekowi i jego rodzinie.



