Po kolejnej awanturze, którą urządził mąż, postanowiłam się z nim rozwieść. Spakowałam wszystkie jego rzeczy i wystawiłam je za drzwi. Mieszkanie należy do moich rodziców, więc zgodnie z prawem to ja w nim zostałam, a mąż musiał poszukać sobie nowego dachu nad głową.
Olek nie spodziewał się po mnie takiego zachowania i wściekły wrócił do domu z policją. Dom jednak należał do moich rodziców, więc on nie miał do niego żadnych praw, co policjancji na miejscu mu wyjaśnili. On jednak i tak nalegał na to, by policjant przyjął zgłoszenie o… znęcaniu psychicznym! Według niego skoro nie było jeszcze rozwodu, takie zachowanie to akt znęcania się nad nim. Policant go wyśmiał i sprawa niby się skończyła, ale to był dopiero początek mojego koszmaru.
Okłamałam mojego narzeczonego, a teraz los się na mnie za to mści okropnym małżeństwem
Najpierw ciągle wydzwaniał do mnie, zasypywał mnie SMS-ami z groźbami, a kiedy wszędzie go zablokowałam, zaczął za mną łazić i ciągle powtarzał, że musimy porozmawiać. Oczywiście odpowiadałam, że nie mamy o czym rozmawiać, ale jego to nie zniechęciło do dalszego działania. Dzisiaj obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Mąż w środku nocy przyszedł i wybił okno w sypialni. Zadzwoniłam na policję, a oni kazali zadzwonić do dzielnicowego, który najszybciej będzie mógł mi pomóc. Zadzwoniłam więc do niego, ale ten powiedział, że to moja wina, bo prowokuję męża do takiego zachowania. Nie wiem, czy z jego strony to brak doświadczenia, czy cholerna, męska solidarność, ale nie otrzymałam z jego strony należytej pomocy.
Mój mąż tak bardzo mnie sterroryzował, że boję się nawet wyjść z domu. Boję się, że wrócę z pracy czy zakupów, a szyby w oknach będą powybijane. Myślę już nad tym, aby iść do szefa w jego pracy i narobić mu wstydu – może wtedy zobaczy, że jego zachowanie ma swoje konsekwencje. Próbowałam też rozmawiać z teściową, ale ona mi nie wierzy i mówi, że jej kochany synek na pewno by czegoś takiego nie zrobił. Nie mam nikogo, kto mógłby mi pomóc i poradzić sobie z moim mściwym – prawie już byłym – mężem.
Następnego dnia mąż przyszedł prosić o przebaczenie. Namówiłam go do napisania oświadczenia na policję, że sam wybił okna przez swoje pijaństwo. Przyznaje się do winy i powiedział, że przyniesie pieniądze na nowe okna w ciągu 3 dni. Jak silnym argumentem jest ta notatka dla policji? W przypadku zaostrzenia konfliktu powie po prostu, że zmusiłam go do napisania tego i znowu będzie próbował udowodnić „przemoc w rodzinie” z mojej strony. Nie wiem już, co robić.



