Jestem w małżeństwie od trzech lat, ale z moim mężem spotykałam się przed naszym ślubem już cztery lata. To mój drugi facet w życiu, wcześniej tylko spotykałam się z moją pierwszą, młodzieńczą miłością. Naprawdę kochałam tamtego faceta, ale byliśmy młodzi, głupi i niestety, zerwaliśmy przez jakąś bzdurę. Bardzo długo to przeżywałam i nie mogłam dojść do siebie po tym rozstaniu. To był dla mnie naprawdę trudny czas.
Męża poznałam w pracy. Wszystko zaczęło się od zwykłej znajomości – fajnie się nam ze sobą rozmawiało i przy okazji takimi rozmowami o wszystkim i o niczym chociaż na chwilę mogliśmy się oderwać od pracy. W końcu w trakcie delegacji, na którą wysłano zarówno mnie, jak i jego, zbliżyliśmy się do siebie, co potem przeistoczyło się w związek. Niestety, ale oszukałam go wtedy ponieważ powiedziałam, że jest moim pierwszym facetem, a on mi to uwierzył. Na początku związku oczywiście było dobrze i cieszyłam się, że mam jego wsparcie i mam na kogo liczyć w trudnych chwilach, ale potem coraz więcej zaczęło mi w nim przeszkadzać. Zauważyłam, że lubi flirtować z innymi kobietami, jest nieco dziecinny, ponieważ cały wolny czas najchętniej spędzałby grając w komputerowe gry. Nie ma w nim chęci rozwoju, pogłębiania wiedzy, tylko woli oddawać się głupim rozrywkom. Mimo tego, że widziałam te jego wady i byłam coraz bardziej sfrustrowana tym, jak wygląda nasz związek, nie potrafiłam raz na zawsze tego skończyć.
Myślałam może, że po ślubie to się zmieni, więc po długim czasie związku w końcu stanęliśmy przed ślubnym kobiercem. Z jednej strony miałam wyrzuty sumienia, że okłamałam go w kwestii tego, iż jest moim pierwszym facetem, dlatego chciałam to jakoś odpokutować, a potem będzie lepiej, ale niestety, jest tylko gorzej. Teraz wszystko jest na mojej głowie, a on tak bardzo się rozluźnił, że nie robi już nic i polega tylko na mnie. Nawet ostatnio rzucił pracę, bo „jest zmęczony”, więc musiałam znaleźć jakąś dodatkową, abyśmy nie umarli z głodu.
Czy to los ukarał mnie za kłamstwo? Czy ten facet może się jeszcze zmienić na lepsze?

