Nina urodziła dziecko jako 15-latka. Przez kolejne 11 lat nikt nie wiedział, kto jest ojcem tego malucha, bo skrupulatnie ukrywała przez wszystkimi ten fakt.
Ogólnie jej bliscy bardzo późno dowiedzieli się o tym, że dziewczyna jest w ciąży, bo nie było za bardzo po niej niczego widać. Nieznacznie przytyła, ale to nie był powód do niepokoju, ponieważ nastolatki w tym wieku często zmieniają wagę i to jest coś normalnego. Dopiero później, kiedy Nina zaczęła mieć poranne mdłości jej matka zaczęła coś podejrzewać i zabrała córkę do ginekologa. Tam okazało się, że Nina jest w 7 miesiącu ciąży.
Matka Niny była niezwykle zła, ale też odczuwała wstyd. Bardzo bała się, co ludzie powiedzą i nie chciała, aby wytykali ich palcami tym bardziej, że żyły w małym miasteczku, w którym niestety ludzie lubią oceniać innych. Nina ma dopiero 15 lat, sama jest jeszcze dzieckiem, a już jest w ciąży. Najgorsze było to, że nie chciała ujawnić tożsamości ojca dziecka mimo, że matka usilnie próbowała wydobyć z dziewczyny tę informację. Oczywiście nie tylko mama Niny była zainteresowana tym, kto jest ojcem jej dziecka, tylko całe miasteczko – każdy zastanawiał się, z kim dziewczyna się „puściła”.
Kiedy Nina urodziła synka, jej mama wzięła w pracy urlop, aby pomóc swojej córce przy dziecku. Bardzo chciała, aby Nina skończyła jednak szkołę, dlatego później także jej bardzo pomagała i organizowała swoje życie tak, aby móc zajmować się jak najwięcej wnukiem. Nina także ciężko pracowała na swoją przyszłość i miała ambicje, chciała studiować, najlepiej dziennie. Dzięi jej determinacji udało się – skończyła najpierw podstawówkę, potem szkołę średnią, a później dziewczyna rozpoczęła studia w Poznaniu. Przeniosła się do tego miasta, a jej synek został z babcią, która się nim zajmowała.
Nina jednak nie chciała, aby jej matka była za wszystko odpowiedzialna, dlatego rozpoczęła pracę na pół etatu. To, co udało jej się odłożyć, wysyłała mamie. Z czasem zaczęła przesyłać więcej pieniędzy, więc mama Niny domyśliła się, że zapewne ojciec dziecka zaczął się dokładać do tych przelewów.
Trzy lata później matka Niny powiedziała córce, że chce wrócić do pracy, więc Nina musi wrócić i zająć się swoim synkiem. Nina miała już ustabilizowaną sytuację życiową, pracowała na pełen etat w dużej firmie, a studia magisterskie kończyła w trybie zaocznym. Nina zabrała więc synka do Poznania i zapisała go do przedszkola, które mieściło się niedaleko wynajmowanego przez nią mieszkania.
Dwa lata później Nina skończyła studia i dostała awans. Pewnego razu wraz z synkiem pojechała do swojej mamy, ale odwiedzili ją jeszcze z kimś, a dokładniej z pewnym facetem. Okazało się, że to był ojciec dziecka – dawny kolega z klasy Niny.
Nina nie mogła nikomu wcześniej powiedzieć, że to on jest ojcem dziecka, bo gdyby jego rodzice się o tym dowiedzieli, to by go wydziedziczyli. Jego rodzina jest bardzo wierząca i coś takiego nie mieściło im się w głowie. Kacper miał być dziedzicem firmy po ojcu, a teraz, kiedy to się stało, mogli oficjalnie do wszystkiego przyznać się zarówno przed matką Niny, jak i bliskimi Kacpra. Rozpoczęli wspólne, szczęśliwe życie, nie musząc się już przed nikim ukrywać.



