Bardzo wcześnie zostałam matką, bo już w wieku 17 lat. Oczywiście nie planowałam tego z moim ówczesnym chłopakiem, który zresztą po wiadomości o tym, że zostanie ojcem, po prostu uciekł. Dobrze, że mam dobrych rodziców, którzy nie krzyczeli na mnie i nie mieli do mnie żadnych pretensji, tylko mnie wspierali i byli przy mnie zawsze, kiedy tego potrzebowałam. Pomogli mi wychować córkę, dzięki czemu mogłam skończyć studia. Nigdy nie wypomnieli mi przeszłości i byli ze mnie dumni, że mimo takich kolei losu ze wszystkim sobie poradziłam. Znalazłam pracę, zaoszczędziłam na własne mieszkanie i w końcu po kilku latach wraz z córka wprowadziłyśmy się do naszego mieszkania.
Wszyscy w pracy wiedzieli, że jestem samotną matką, nigdy nie ukrywałam przed nikim tego faktu. Zresztą, nie szukałam też żadnej miłości, ani w pracy, ani poza pracą. Byłam świadoma tego, że faceci nie chcą samotnej matki z dzieckiem. Podczas świątecznego, firmowego spotkania w restauracji poznałam pewnego mężczyznę. Pracował w tej samej firmi, co ja, tylko trzy piętra wyżej, dlatego nigdy wcześniej nie miałam okazji go poznać. Zwrócił na mnie uwagę. Tańczyliśmy całą noc, a potem zaprosił mnie na randkę.
Już na pierwszej randce powiedziałam mu o tym, że mam córkę, bo nie byłam pewna, czy dotarła do niego ta informacja. Myślałam, że po tej informacji Darek zniknie i już nie będzie chciał kontynuować tej znajomości, ale on mnie zaskoczył i powiedział, że dla niego to żaden problem, bo lubi dzieci. Zaczęliśmy się więc spotykać. Nasz związek szybko się rozwijał i wszystko zmierzało ku małżeństwu, więc Darek postanowił przedstawić mnnie swojej matce. Szczerze mówiąc bałam się tego spotkania, ale przyszła teściowa szybko mnie polubiła. Była nawet zdumiona, że w tak młodym wieku dorobiłam się własnego mieszkania, mam dobrą pracę i jestem zaradna, a do tego mam świetny charakter i pysznie gotuję. Widziałam się z mamą Darka kilka razy i naprawdę, za każdym razem atmosfera była cudowna.
Jakiś czas minął i z Darkiem organizowaliśmy już ślub, więc nadszedł ten dzień, w którym musieliśmy pomyśleć nad tym, jak usadowić gości. Teściowa nam w tym pomagała. Przy stoliku dla młodej pary koniecznie chciałam, aby znalazła się tam jeszcze jedna osoba prócz mnie oraz Darka, mianowicie chciałam, aby usiadł przy nim jeszcze moja córka.
– Jaka córka? – nie rozumiała teściowa.
Byłam pewna, że Darek jej o wszystkim powiedział, ale on niestety przemilczał tę informację. Ja często mówiłam o córce, posługując się jej imieniem, przez co tesciowa myślała, że opowiadam o swojej młodszej siostrze. Gdy powiedziałam teściowej całą prawdę, ta wyszła do drugiego pokoju, bo musiała wziąć krople na serce. Potem wróciła, ale tylko po to, żeby na mnie nakrzyczeć. W jednej chwili z dobrej kobiety idealnej dla jej syna, stałam się niegodną zaufania wywłoką, którą natychmiast trzeba porzucić.
– Jesteś zwykłą ladacznicą. Wstyd mi, że mój syn bierze z Tobą ślub!
Te słowa usłyszałam od niej przed ślubem. Na ślubie i weselu wcale się nie pojawiła. Wkrótce urodzę Darkowi syna i jestem ciekawa, czy w ogóle będzie chciała zobaczyć swojego wnuka.



