Kilka dni temu podsłuchałem rozmowę żony z teściem i zupełnie nie spodziewałem się tego, co usłyszę. Padły w tej rozmowie naprawdę nieprzyjemne słowa i teraz nawet nie wiem, co dalej mam robić. Wciąż ukrywam przed żoną swoje emocje i ona nawet nie podejrzewa, że mogłem ich słyszeć.
Jeszcze do niedawna myślałem, że jestem dobrym mężem i ojcem, ale najwyraźniej żyłem w błędzie, bo moja żona i teść mają zupełnie odmienne zdanie na ten temat. Jak się okazuje uważają, że jestem beznadziejny i całkowicie bezużyteczny.
Teść mówił, że jest mu żal mojej żony i uważa, że znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, takiej nie do pozazdroszczenia. Moja żona Karolina natomiast przytakiwała ojcu i narzekała mu, że jestem beznadziejnym facetem, bo mało zarabiam. Przeze mnie nie może jeździć do psa, za granicę na wakacje i ogólnie nie może pozwolić sobie na to, na co mogą jej koleżanki. Prawda, nie zarabiam jakiś kroci, ale uważam, że dzięki mojej pracy mamy wystarczająco dużo pieniędzy, by żyć na dobrym poziomie. Nigdy wcześniej nie mówiła mi o tym, że tak to jej przeszkadza, wtedy może pomyślałbym o zmianie pracy.
Mój teść prowadzi swój biznes i zarabia naprawdę dobrze. Był dumny z tego, co osiągnął i często powtarzał, że obowiązkiem mężczyzny jest utrzymywać rodzinę i zapełniać jej dobrobyt. Rozumiem to i dlatego nigdy nie zmuszałem żony do tego, by poszła do pracy, tylko oboje uznaliśmy, że ja będę pracował, a ona będzie zajmować się domem. Nie wiedziałem jednak, że aby „żyć godnie” Karolinie potrzebne są zagraniczne wycieczki, drogie, markowe ubrania oraz częste wizyty u kosmetyczki i fryzjera.
Z Karoliną nie mamy jeszcze dzieci, ponieważ powtarzała, że jest na to za wcześnie. Teściowi jednak powiedziała, że nie mamy jeszcze dziecka tylko przeze mnie, bo najwidoczniej nie mam „mocnego materiału genetycznego”, przez co ona wciąż nie zaszła w ciążę. Tak, to prawda, od jakiegoś czasu staramy się o dziecko i niestety, nie wychodzi nam to, umówiliśmy się nawet na pierwsze badania, ale póki co nie wiadomo, skąd te problemy. Żona przed teściem ukryła fakt, że to ona długo nie chciała mieć dziecka, a teraz zwala wszystko na mnie! Oczywiście teść ją poparł i powiedział, że w ich rodzinie nie było takich problemów, więc faktycznie, wina musi leżeć tylko po mojej stronie. Teraz już wiem, czemu od dłuższego czasu teść traktuje mnie źle, skoro wysłuchuje o mnie tego typu kłamstw!
Przez tę całą sytuację czuję się bardzo źle i zaczynam myśleć, że nie jestem mężczyzną tylko jakimś frajerem, skoro własna żona mnie nie szanuje. Nie potrafię przestać myśleć o tym, co usłyszałem, a słowa wypowiedziane przez moją żonę i teścia naprawdę są ze mną przez cały ten czas i przypominają mi wciąż o tym, że własnie tak mnie widzą, jak skończonego nieudacznika. Czuję się taki beznadziejny i bezwartościowy.
Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłem tym bardziej, że zawsze byłem dobry i miły zarówno dla teścia, jak i dla reszty rodziny mojej żony. Jak widać, nie miało to żadnego sensu, bo kiedy przyszło co do czego i tak mają mnie za nic. Od dłuższego czasu gdy z żoną przyjeżdżaliśmy do teścia, ten szybko dawał mi do zrozumienia, że nie jestem u niego mile widzianym gościem i toleruje mnie tylko dlatego, bo jestem z jego córką. Raz nawet próbowałem o tym porozmawiać z Karoliną, ale ona powiedziała, żebym nie przejmował się ojcem, bo on taki po prostu jest, co nie oznacza, że mnie jakoś bardzo nie lubi. Powiedziała, że jeśli będę dla niego miły, kupię jakiś dobry trunek czy pomogę za darmo w firmie, to ojciec na pewno będzie patrzył na mnie łagodnym okiem, więc się starałem jak głupek. Teraz się jednak nie dziwię, dlaczego mnie tak traktował, skoro żona mówiła mu takie rzeczy.
Czy to jest w ogóle normalne zachowanie ze strony mojej żony? Jak ma być dobrze w naszym małżeństwie, skoro córeczka ze wszystkiego spowiada się swojemu ojcu, w dodatku przekłamując rzeczywistość i robiąc ze mnie kogoś najgorszego? Przecież nie porzucę z tego powodu żony, ale nie umiem już dłużej znieść takiego poniżania. Co zrobić, jeśli nawet rozmowa nie pomaga?



