Nigdy nie staliśmy się dla niego rodziną

Przymusowa przeprowadzka do innego miasta, zupełnie mnie zaskoczyłaWydawałoby sięże nowe miejsce daje nieskończone możliwościale nie byłam z tego powodu szczęśliwa.

Jako osobie zamkniętej w sobie, trudno było mi nawiązywać nowe znajomościMogłam przez lata mieszkać obok sąsiadównie znając ich imion.

Obce miasto przywitało mnie wrogozmuszając do potwierdzania dokumentówskładania zaświadczeń i stania w długich kolejkachPracodawcywidząc miejsce zameldowania, rzucali standardowo:

– Dziękujemyoddzwonimy do Pani.

Zrozumiałamże było to pośrednie odrzuceniektóre sprawiłoże straciłam nadziejęByłam tak apatycznaże nawet nie chciało mi się ruszać z miejsca.

Nie znałam tu nikogoa tak bardzo chciałam nawiązać serdeczną przyjaźńa nawet romantyczny związek.

Wkrótce w moim życiu pojawił się mężczyznaBył młodym łobuzemktóry nie chciał pracowaćale za późno zdałam sobie z tego sprawęWydawało sięże cały świat jest przeciwko niemu: szef go wyrzucił, wypowiadając przykre słowa, a potem kolejne miejsce, w którym został niesprawiedliwie zwolniony.

Przez półtora roku nie zauważyłamże Wiktor był zwykłym leniemSpotykaliśmy się kilka razy w tygodniua potem postanowiliśmy zamieszkać razem.

Znalazłszy pracębyłam śmiertelnie zmęczona, pracowałam na dwie zmiany, podczas gdy Wiktor zmieniał pracę bez końca, nie czekając na wypłatę. Zdałam sobie sprawę, że w ten sposób nie będziemy w stanie opłacić czynszu. Odbyłam z nim poważną rozmowę, lecz nie przyniosła rezultatu.

Wkrótce zdaliśmy sobie sprawę, że zostaniemy rodzicamiByłam zdezorientowanaale Wiktor wpadł w panikę.

– Nie możemy jeszcze mieć dzieciDlaczego mielibyśmy żyć w ubóstwie? – Krzyknął.

Nie rozumiałam goprzecież jesteśmy dorosłymi ludźmiktórzy się kochająMieszkamy w dużym mieściegdzie jest wiele miejsc pracy.

Zachowałabym pracę i miałabym zapewniony zasiłek macierzyńskiPrawda była oczywista, nie chciał zostać ojcem. Tak bardzo chciałam być szczęśliważe nie dostrzegałam tegoco oczywiste.

Po podjęciu kolejnej pracy, Wiktor poprosił o zaliczkę. Martwiłam siębo to ja płaciłam wszystkie rachunkia niedługo będę musiała zrezygnować z pracyJeśli zostanie w robociewypłatę otrzyma w najlepszym wypadku za miesiąc.

Wracając z pracy do domuczęsto zatrzymywał się u swojej rodzinyJego matka po raz drugi wyszła za mąż i wychowywała córkęWchodził z pieniędzmiale wychodził z pustymi rękamiNa początku nie byłam zła z tego powoduale wkrótce moja wypłata miała się skończyć.

Albo hormony zrobiły swojealbo po prostu nie mogłam znieść tego skandalu.

– Sylwia po prostu chciała mieć nową zabawkę! – Z jakiegoś powodu krzyczał na mnie Wiktor. – Współczujeszczy co? – Był zakłopotany.

– Dobrze by byłogdybyś myślał o naszym dzieckua nie o pragnieniach swojej siostry! – Odpowiedziałam.

Od tego momentu było już tylko gorzej, dodatkowo został rez wyrzucony z pracy. Uratowały mnie pieniądze, które przysyłali mi rodzice. Boże, było mi wstyd, bo do tej pory sama zarabiałam na siebie. Wiktor nie był w żaden sposób zażenowany, pomocą moich najbliższych.

Wkrótce urodziałam córeczę, ale ojciec był wobec niej obojętny. Nie było nawet wielkiego przywitania z balonami i kwiatamiKiedy po nas przyjechał, mruknął:

– Taksówka czekapospiesz się.

– Muszę się przebraćczy przyniosłeś rzeczyo które prosiłam? – Przygotowywałam się do zadania pytania.

– Zapomniałem – uciął.

Pojechałam do domu w cienkim szlafrokuKiedy zapytałamdlaczego nie przywitał się z nami odpowiedniozobaczyłam grymas.

– Byłoby co świętować – odparł świeżo upieczony tata z zawadiackim uśmiechem.

Prawie w ogóle nie spędzał czasu z dzieckiemPraca jak zwykle nie wypaliłaco mnie nie zdziwiłoZazwyczaj cały dzień spędzał u matkia na noc wracał do domużeby coś zjeść i się wyspać.Kłótniebłagania i rozmowy nie przyniosły rezultatu.

Pewnego jesiennego dnia, wybrałam się z dzieckiem na spacerplanując kupić coś na targuKiedy podliczyłam pieniądzeokazało sięże jest ich za małoWydawało mi sięże liczę szybko, więc popełniłam błądPo zebraniu kilku złotych, zaczęłam pakować produkty.

Chodząc po okolicyzobaczyłam zabawkęktóra wypadła z naszego wózkaPochylając się po niązobaczyłamże Wiktor patrzy na mnie bocznym okiemWychodził ze skleputrzymając w ręku antypoślizgową matę do kąpieliMój mąż szedł w kierunku domu mojej matki.

– Nie mamy takiej maty. – Pomyślałam.

Nagle w mojej głowie pojawiła się przerażająca myślPo raz pierwszy, od dawna uświadomiłam sobieże dla Wiktora nic nie znaczymy.

Jego prawdziwą rodziną była matkasiostra i ojczymJak inaczej mogłabym wytłumaczyć jego zachowanie?

Miałam już dość tego stanu rzeczyWpłaciłam całą gotówkę na kartę i  też schowałam. Wiktor długo grzebał w szufladach komody, zanim mnie zauważył.

– Szukasz czegoś? – zapytałam.

– Chciałem kupić owoce dla mojego dziecka – powiedział Wiktor.

– Nie powinna jeszcze niektórych jeśćpamiętasz? -zapytałam..

– Hahaco Ty mówisz? Ona ma już dziesięć miesięcyoczywiścieże jest to dozwolone! – Mężczyzna zaśmiał się.

Pomyślcie tylkoWiktor nie tylko nic nie zarobił przez ten czasale nie wstydził się wydawać moich pieniędzy na swoją rodzinę!

Po kolejnym skandalu narzeczony zrobił mi wyrzuty:

Czy nie jest Ci ich żalMój ojczym znowu nie ma pracyTo jest dla nich trudne! – Wiktor krzyknął.

Byłam zaskoczonaale odpowiedziałam:

– Czyż nie jest to dla nas trudne?! Czy myślałeś kiedyś o swoim dzieckuZ czego mamy żyćjeśli nie z pracy? – Zirytowałam się.

Wiktor wyszedłtrzaskając drzwiami tak głośnoże dziecko się obudziłoPo uspokojeniu jejposprzątałam mieszkanie i zrobiłam obiadMężczyzna wrócił późno do domu z bukietem kwiatówPonownie się pogodziliśmyale nie na długo.

Natknęłam się na artykuł o wspaniałych nauczycielachktórzy porzucili swoje dzieci i ze zdziwieniem przeczytałam go WiktorowiPadły wzruszające słowa o zdradzie małego człowiekaktóry kocha rodzica całym swoim małym serduszkiemWiktor był wzruszonyale jego słowa mnie zaskoczyły:

– Wieszmyślęże ja też zawiodłem siostrę. Mała tak bardzo chciała Walkmanatak żałośnie błagałaa ja nie mogę jej go kupić.

Potem powoli wstałam i zebrałam jego rzeczyNie obchodziło mnieczy zrozumie powóddla którego to robięNie chciałam więcej widzieć tego człowiekaNawet nie próbował niczego poprawiać, ani rozmawiaćTo było takjakby z moich oczu spadła zasłona, przez cały czas myślał i troszczył się tylko tamtą rodzinę. A ja byłam wygodną kobietąktóra tolerowała wybryki bezrobotnego i aroganckiego mężczyzny.

Teraz żyjemy szczęśliwie bez takiego tatusiaMoja mama przyjechała pomóc przy dzieckużebym mogła pracowaćNie jestem gotowa wpuścić do naszego życia żadnego mężczyznybo już kiedyś się sparzyłam.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

piętnaście + 3 =

Nigdy nie staliśmy się dla niego rodziną