Nigdy nie myślałam, że wrócę do wioski i mojej dawnej miłości

Nie wydaje mi się, żeby los kiedykolwiek był po mojej stronie. Nigdy tak naprawdę nie znałam swoich rodziców, w życiu nie widziałam ojca, a matka zostawiła mnie, gdy miałam pięć lat. Zostałam pozostawiona pod opieką babci, która nie bardzo chciała się mną zajmować. Karała mnie za wszystko, co robiłam, nawet za najdrobniejsze rzeczy, brudne kolana po spacerze, podarte gumki do włosów, zadrapane rany.

Pocieszenie znajdowałem w przyjaciołach. Byłam głównym źródłem kłopotów w szkole, ale i zabawy. Nauczyłam się strzelać z procy, najdalej rzucać kamyczkami przez wodę i grać w piłkę na boisku. Udało mi się sprawiać kłopoty na równi z chłopakami. Pewnego razu, dla zabawy, przepędziłam stado krów, za co dostałam porządne lanie od babci. Miałam kłopoty z łobuzami z sąsiedniej wioski, z powodu kilku chłopców, których znałam, a dostałam nie tylko od babci, ale i od nich.

Kiedy byłam trochę starsza, moimi najlepszymi przyjaciółmi wciąż byli chłopcy. Sebastian był jednym z nich, bardzo go lubiłam, był moją pierwszą sekretną miłością, którą interesowałam się od czternastych do dziewiętnastych urodzin. On też miał do mnie słabość, ale jego rodzice byli przeciwni jakimkolwiek związkom z „niegrzeczną dziewczynką”. Był ich jedynym synem i miał odziedziczyć wysokie stanowisko w ich firmie, dlatego chcieli znaleźć dla niego dobrą dziewczynę. Przez jakiś czas spotykaliśmy się potajemnie, aż przyłapał nas jego ojciec.

Później Sebastian wstąpił do wojska, urządzono mu huczne pożegnanie, ale my nawet nie mieliśmy okazji się zobaczyć ani pożegnać. Tak po prostu, szybko, z dnia na dzień, zniknął z mojego życia, jak rozdarty bandaż, podobnie jak wszyscy Ci, których mogłam potencjalnie kochać.

Po ukończeniu studiów nie miałam perspektyw na wyjazd gdziekolwiek, więc zaczęłam pracować. Nie chciałam zostawiać babci samej, podjęłam pracę w okolicznych sklepach. W ten sposób wytrzymałam dwa lata, a potem wrócił Sebastian. Nie widzieliśmy się od dawna i nasze uczucia rozgorzały na nowo. Znowu zostaliśmy przyłapani, tym razem przez jego matkę. Obiecała, że jeśli jeszcze raz zobaczy mnie w pobliżu swojego syna, to mnie zbeszta przed całą wioską, wypędzając mnie ze swojego podwórka.

Po kilku tygodniach, nagle jego rodzice odpuścili i przestali się nami interesować. Okazało się, że był ważniejszy powód do dyskusji, znaleźli narzeczoną dla Sebastiana. Mądra, piękna dziewczyna z dobrej rodziny. Wstydził się powiedzieć mi to sam, Nikt nie zaprosił mnie na ślub, płakałam przez miesiąc, potem spakowałam się i wyjechałam bez grosza. Zamieszkałam w mieście, a z babcią utrzymywałam kontakt jedynie poprzez wysyłanie jej pieniędzy, ale ona niczego więcej ode mnie nie potrzebowała.

Wróciłam do wioski dopiero po śmierci babci. Przyjechałam, zapłaciłam za pogrzeb i przyjęłam kondolencje od wszystkich. Myślałam, że sprzedam dom babci pierwszej napotkanej osobie za grosze, bo nie zamierzałam tu długo zostać. Obiecałam sobie, że sprzedam go komuś, kto wejdzie pierwszy na podwórko.

Wbiegło dwoje dzieci, brudnych, nieumytych, w podniszczonych ubraniach. Zapytałam kim są i skąd pochodzą. Zaproponowałam, że odprowadzę ich do domu. W drodze dowiedziałam się, że matka odeszła dawno temu, a ojciec pił niemiłosiernie. Mieszkali sami, a moja babcia ich karmiła. To już było zaskakujące, ale bardziej zaskoczyło mnie ich miejsce zamieszkania. To był dom Sebastiana.

Jego matka wyszła nam naprzeciw i gdy tylko mnie rozpoznała, zaczęła przepraszać. Powiedziała mi, że żona jej syna, zaraz po ślubie urodziła dzieci, a w innej wsi znalazła sobie kochanka i wkrótce się tam przeprowadziła. Sebastian zatracił się w alkoholu, całkowicie zaniedbując dzieci. Ona została sama, mąż jej zmarł, straciła firmę i nie jest w stanie pomagać synowi i wnukom.

Tym razem zostałam z nimi, dopóki nie wytrzeźwiał. Wtedy znalazłam powód, żeby zostać w domu babci. Nie tylko dlatego, że miałam nadzieję na przyszłość z moim dawnym chłopakiem, ale także ze względu na dzieci. Widać, że potrzebowali pomocy i opieki, bo ja dorastałam w ten sam sposób, niechciana i niekochana. Ciężko pracowałam, aby pomóż kobiecie przy dzieciach i próbowałam przemówić do rozsądku samemu Sebastianowi.

Teraz wiem, że wszystko, co się wydarzyło, nawet to, co najgorsze, musiało się wydarzyć, aby doprowadzić mnie do tego momentu i do życia w mojej rodzinnej wiosce z mężczyzną, którego kiedyś kochałam do szaleństwa.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × dwa =

Nigdy nie myślałam, że wrócę do wioski i mojej dawnej miłości