Nieczułe uwagi mojej teściowej rozzłościły mnie i zabolały, ale teraz jestem jej za nie wdzięczna

Nieczułe uwagi mojej teściowej rozzłościły mnie i zabolały, ale teraz jestem jej za nie wdzięczna

Kiedy wzięłam ślub z Miłoszem, miałam dwadzieścia jeden lat i byłam na drugim roku studiów. Bardzo chciałam skończyć studia i później pracować w swojej specjalności. Jak to niestety często bywa, los pokrzyżował mi plany – zaszłam w ciążę i na trzecim roku studiów poszłam na urlop dziekański.

Moje relacje z teściami były wtedy wspaniałe. Moi rodzice mieszkali daleko, więc to głównie teściowa wspierała mnie w czasie ciąży i tuż po urodzeniu dziecka. Wspierała mnie słowem i czynem.

Nasz synek często chorował, więc nie mogłam kontynuować studiów i byłam na utrzymaniu męża. Miłosz bardzo się starał i dużo pracował, dzięki czemu był w stanie utrzymać rodzinę, a nawet odłożyć pieniądze na wkład własny do kredytu hipotecznego. Na wszystkim musieliśmy oszczędzać, ale daliśmy radę.

Kiedy nasz pierworodny syn miał prawie trzy lata i mniej chorował, zaczęliśmy myśleć o tym, aby zapisać go do przedszkola. Udało się go nam zapisać i tuż po urodzinach syna miał zacząć uczęszczać do wybranej przez nas placówki. Z tej okazji zrobiliśmy przyjęcie dla Tomusia, co bardzo mu się podobało. Przystroiliśmy mieszkanie, wynajęliśmy animatorów i kupiliśmy fajne prezenty.

To wywołało negatywną reakcję u mojej teściowej. Chodziła po naszym mieszkaniu z wyrazem niezadowolenia, przyglądając się kolorowym dekoracjom, aż w końcu wyraziła swoją opinię. Nie tylko o balonach, girlandach, świecidełkach itp. „Kochana mamusia” dała się ponieść i powiedziała wszystko, co jej ślina na język przyniosła. Zaczęła mi wypominać, że nie pracuję od trzech lat, a jej biedny syn haruje i spłaca kredyt hipoteczny, podczas gdy ja wydaję pieniądze na głupoty.

Wybuchła prawdziwa awantura. Jeśli na początku jeszcze próbowałam się powstrzymać i nie odpowiadać na jej raniące słowa, tak potem już nie wytrzymałam i po prostu zaczęłam się kłócić z teściową.

Mąż przejada dwie pensje – swoją i swojej żony

Wieczorem, przed pójściem spać, leżałam i myślałam, że w pewnym stopniu teściowa miała rację, bo już dawno powinnam pomyśleć o jakiejś pracy, na pół etatu lub chociaż zdalnej, albo o powrocie na studia, aby zdobyć dobry zawód, a potem znaleźć dobrą pracę w swojej specjalności.

Już następnego dnia zaczęłam energicznie działać i to jednocześnie w dwóch dziedzinach. Wróciłam na studia, ale poprosiłam o przeniesienie mnie na studia zdalne, a w międzyczasie doradzałam się koleżanki, która pracuje jako freelancerka, jak szukać zleceń i jak zacząć zarabiać przez Internet.

Od kłótni z teściową minęły dwa miesiące. Teraz nie ma mi nic do zarzucenia – zarabiam, choć nie tyle, co mój mąż, ale zawsze coś. Jednocześnie studiuję i zajmuję się dzieckiem. Relacje z teściową się trochę polepszyły, ale dotychczasowa troska i jej ciepłe podejście zniknęły, chociaż teściowa zdawała się przepraszać, mówiąc, że „trochę ją poniosło”.

Tak, scena, którą wtedy zrobiła, była bardzo nieprzyjemna, ale mimo to, to ona właśnie popchnęła mnie do działania. Za to jestem jej w głębi duszy wdzięczna. Ale naprawdę, naprawdę głęboko w duszy…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 + 20 =

Nieczułe uwagi mojej teściowej rozzłościły mnie i zabolały, ale teraz jestem jej za nie wdzięczna