Nie wyszłam za mąż z miłości, a na złość mamie! Teraz bardzo tego żałuję

Nie wyszłam za mąż z miłości, a na złość mamie! Teraz bardzo tego żałuję

W młodości zrobiłam wielką głupotę i to tylko pokazuje, że człowiek gdy jest młody, jest po prostu głupi. Lepiej by było, gdybym w ramach młodzieńczego buntu przekłuła sobie język, przefarbowała włosy albo zrobiła tatuaż, ale nie – ja musiałam wymyśleć coś takiego! Wtedy jednak wydawało mi się, że jestem bardzo inteligentna i sprytna. Jak bardzo się myliłam!

Nigdy nie marzyłam o ślubie. Kiedy moje rówieśniczki z entuzjazmem przeglądały babskie czasopisma, fantazjując o idealnym mężczyźnie, wystawnym weselu czy pięknej, białej sukni, ja miałam to zupełnie gdzieś i nie robiło to na mnie takiego wrażenia. W liceum zaczęłam się umawiać z różnymi chłopakiami, z którymi dobrze się bawiłam i fajnie było spędzać z nimi czas, ale nie spieszyło mi się do ślubu, ba – raczej się przed nim wzbraniałam. Dlatego kiedy faceci po pewnym czasie wychodzili w moją stronę z tą poważną inicjatywą, po prostu przed tym uciekałam, zrywając znajomość.

Moja matka, wychowana wedle starych tradycji, była przerażona tym zachowaniem. W jej głowie nie mieściło się to, że młoda dziewczyna może iść przez życie sama, budując karierę. Zaczęła dramatyzować i suszyć mi głowę, że muszę szybko wyjść za mąż. Tak mocno naciskała na mnie, robiąc mi pranie mózgu, że w końcu pomyślałam, aby zrealizować pewien plan.

„No musisz wziąć ślub!”- powtarzała. Byłam już tym wszystkim wkurzona: cały dzień w pracy, wieczorem w końcu mogłabym sobie odpocząć, ale nie – musiałam wysłuchiwać lamentowania mojej matki.

Zdecydowałam, że wyjdę za mąż i rozwiodę się po roku, żeby mieć spokój. Zaczęłam się spotykać z pewnym facetem, szybko wzięliśmy ślub, a po roku wniosłam pozew o rozwód, bo jednak się nie dogadywaliśmy. Po zamieszkaniu razem okazało się, że dla mnie życie pod jednym dachem z mężczyzną jest po prostu niemożliwe. Teraz żałuję, że to zrobiłam i przy okazji wciągnęłam w to tego faceta, bo on naprawdę bardzo mnie kochał i potem cierpiał, a dla mnie to było jak zabawa. Jedyny plus tego jest taki, że matka w końcu dała mi spokój!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 + dziesięć =

Nie wyszłam za mąż z miłości, a na złość mamie! Teraz bardzo tego żałuję