Nie widziałam rodziców od prawie 10 lat i wcale nie chcę tego zmieniać, bo teraz mam w końcu spokój

Jako dziecko miałem dość napięte relacje z rodzicami. Rozumiem, że może nie byłem dla nich wyczekiwanym dzieckiem, ale skoro pojawiłem się już na tym świecie to byłoby miło, gdyby okazali mi chociaż odrobinę uczucia. Niestety, rodzice byli wobec mnie oschli, rzucali pod moim adresem różne wyzwiska i niestety, nie mogłem liczyć z ich strony na dobre traktowanie. Nie pamiętam dnia, w którym odezwaliby się do mnie normalnie, bez poniżeń i z odrobiną miłości. Gdy miałem więc 14 lat i rozpoczął się u mnie okres nastoletniego buntu robiłem wszystko, aby zrobić im na złość. Za dużo było we mnie złych emocji, które najwidoczniej jakoś musiały ze mnie ujść.

Wtedy wszystko jeszcze bardziej się pogorszyło. Od czasu do czasu strasznie się z nimi kłóciłem. Kiedy miałem 18 lat doszło do najgorszej awantury. Ojciec krzyczał na mnie, że nie zająłem się odpowiednio ogrodem, a kazał mi go całego przekopać w dwa dni, co było po prostu dla mnie fizycznie niemożliwe. Ja wtedy jeszcze uczyłem się, to był akurat koniec roku i miałem kilka poprawek, bo chciałem mieć lepsze oceny. To jednak dla rodziców nie był argument i powiedzieli mi kilka rzeczy w twarz, które były dla mnie bardzo obraźliwe. Ja wówczas postanowiłem im nie być dłużny i powiedziałem im to wszystko, co nagromadziło się we mnie przez lata. Matka powiedziała, że nie chce mnie już więcej widzieć, a ja w emocjach spakowałem się i wyszedłem z domu, nigdy już do niego nie wracając.

Nocowałem na dworcu. Potem zatrzymałem się u przyjaciela na dwa dni. Potem kolejne dwa dni u innego przyjaciela. Przez trzy tygodnie chodziłem po przyjaciołach i nocowałem u nich noce albo dwie. Nie miałem gdzie się uczyć, odrabiać lekcji. Postanowiłem, że i tak nie skończę szkoły, dlatego spaliłem podręczniki. Spaliłem wtedy wiele rzeczy takich jak np. kilka zdjęć. Potem wyrzuciłem klucze do rzeki i zdecydowałem, że nie wrócę już do domu. Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić, więc poszedłem do wojska. Miałem kontrakt, pieniądze, w międzyczasie zdałem też maturę. Nie było to zajęcie moich marzeń, ale nie miałem wyjścia, więc zostałem tutaj.

Miałem dużo szczęścia, bo dostałem mieszkanie służbowe, dzięki czemu mam chociaż własny kąt. To mała kawalerka, ale zawsze coś własnego i nie muszę się martwić o dach nad głową.

Niedługo skończę 30 lat i od 12 lat nie miałem kontaktu z rodzicami. Obecnie mam już własną rodzinę: żonę, dzieci i nie chcę, aby rodzice mnie szukali. Skoro tak bardzo mnie nie chcieli, to teraz w końcu mają to, czego pragnęli od początku…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 − piętnaście =

Nie widziałam rodziców od prawie 10 lat i wcale nie chcę tego zmieniać, bo teraz mam w końcu spokój