Marianna zdała sobie sprawę, że nie można być jednocześnie idealną matką, żoną, gospodynią domową i do tego robić karierę zawodową. Po prostu nie miała czasu na robienie tego wszystkiego, nie miała już także sił, by wykonywać idealnie każdy swój obowiązek. Wcześniej mieszkanie było idealnie posprzątane, ugotowany obiad pyszny, a na całą zimę czekały zrobione przez nią przetwory. Teraz wszystko robiła w pośpiechu, czasami niestarannie, bo nie miała czasu. Gotowała głównie w weekendy na cały tydzień. Robiła tak kotlety, kluski, gołąbki oraz inne rzeczy, które można było mrozić, a potem w ciągu tygodnia delektować się nimi po odmrożeniu.
Jej teściowej oczywiście się to nie podobało i krytykowała Mariannę mówiąc, że jej synek zasługuje na świeże obiady, a nie takie z zamrażarki. Adam nie miał jednak nic przeciwko takiemu jedzeniu, a nawet był dumny ze swojej żony, że udaje jej się tam ze wszystkim sobie radzić, dbając jednocześnie o niego, jak i o dom. Teściowej nie udało się przekonać do swoich poglądów syna, dlatego objęła nową taktykę.
– Masz szczęście w życiu, synku. Marianka dla Ciebie gotuje, stara się jak może, ale mnie na starość nikt już nie potrzebuje, nie interesuje się mną. Jem tylko zupy, bo nie mam siły nic innego gotować. Wychowałam dzieci, zainwestowałam w nie całą siebie, ale nie mam żadnej wdzięczności! – płakała teściowa.
Po obiedzie Adam zapytał żonę, czy mógłby zanieść matce trochę ziemniaków, surówki i sznycla. Zapytał też, czy może wciąż z zamrażarki parę kotletów i gołąbki. Taka sytuacja miała coraz częściej miejsce, przez co Marianna musiała znacznie więcej gotować. W końcu jednak i Adam miał tego dość, więc powiedział swojej matce:
– Mamo, nie mogę Ci ciągle przynosić jedzenia. Nie jestem dostawcą, mam pracę i inne obowiązku, tak samo jak Marianka, która jest już po prostu bardzo zmęczona. Nie jest też darmową kucharką, która będzie wszystkich karmić.
– Ach tak? To nie chcę Cię już widzieć, nie odzywaj się więcej do mnie! Może jak umrę, to Ci będzie lżej, bo nie będziesz już musiał w ogóle się mną przejmować.
Adam po tym miał wyrzuty sumienia. Wiedział, że jego mama nie za bardzo lubi gotować, więc postanowiła wykorzystać tę sytuację, tym bardziej, że jego żona pysznie gotuje. Mimo tego źle się z tym wszystkim czuł i nie wiedział, co dalej robić. Jeszcze bardziej wstydził się prosić żonę o to, aby więcej gotowała, ale też nie mógł jednak odmówić matce. Postanowił więc, że będzie po prostu wynosił jedzenie z lodówki i z zamrażarki z domu bez wiedzy Marianny.
Ona jednak nie jest głupia i szybko zauważyła, że coś się nie zgadza – w końcu doskonale wiedziała, ile czego przygotowała. Wiedziała też, że jej mąż nie byłby w stanie zjeść tyle wszystkiego sam. Kiedy zapytała o to męża, ten od razu do wszystkiego się przyznał.
Marianna była urażona zachowaniem Adama. W sumie było jej przykro, że uważał ją za chciwą, bo nie o to w tym wszystkim chodziło. Zdenerwowana w ogóle przestała gotować. Zerwała także kontakt z teściową, bo to wszystko była jej wina. Mogła poprosić Mariannę
o pomoc i załatwić to wszystko normalnie, ale skoro wolała zrobić to poprzez intrygę, to teraz nie chce jej znać.