Grzegorz wrócił z pracy w doskonałym humorze. Czekał go beztroski weekend, podczas którego mógł się zrelaksować zarówno na ciele, jak i na duszy. W domu lodówka jest wypełniona po brzegi wszelkimi produktami spożywczymi, ponieważ jeszcze wczoraj Grzesiek poszedł do hipermarketu, żeby kupić artykuły spożywcze na nadchodzący tydzień. Mieszkanie było posprzątane, więc mógł spędzić dwa dni, odpoczywając i nie martwiąc się o nic.
W domu okazało się jednak, że w lodówce prawie nie ma jedzenia. Grzegorz był zakłopotany i myślał, jak to możliwe? Po przeszukaniu spiżarni, szafek i zapasów na balkonie doszedł do wniosku, że wszystko co kupił zniknęło w dziwnych okolicznościach. Natychmiast udał się do sypialni żony, aby dowiedzieć się co się wydarzyło.
– Basiu, gdzie się podziało całe jedzenie? Nie rozumiem, przecież wczoraj przywiozłem duży zapas. Co to za żarty?
– Grzesiu, ugotowałam dziś kilka posiłków na weekend. Część naszych zakupów przekazałem matce i ojcu. Rano przyszli w odwiedziny i powiedzieli, że nie byli na zakupach bo znowu krucho u nich z pieniędzmi, więc podzieliłam się z nimi naszymi małymi zapasami.
– Baśka, rozumiem, ale tym razem chyba przesadziłaś. Dałaś rodzicom prawie wszystkie zapasy na cały tydzień? Co będzie jadła nasza rodzina? Czy myślałeś o nas? Twój ojciec wciąż szuka pracy, czy już coś znalazł? – Coraz bardziej denerwował się Grzesiek.
– Do emerytury brakuje mu ponad rok. Wiesz jak w tym wieku ciężko znaleźć jakieś zajęcie. Teraz mają tylko emeryturę mamy, więc możesz sobie wyobrazić, jak trudno przeżyć za tak niską pensję – tłumaczyła Basia.
– Przecież my też nie jesteśmy bogaci! Nie jestem w stanie utrzymać dwóch kolejnych osób. Powiedz mi lepiej, gdzie jest gazeta, którą wczoraj kupiłem?
– Jest w szufladzie. Po co Ci ona?
– Potrzebuję jej – powiedział chytrze Grzesiek i wyszedł z domu.
Mężczyzna wziął gazetę i poszedł do teścia i teściowej, którzy mieszkali na sąsiednim podwórku. Gdy drzwi się otworzyły, Grzesiek wręczył gazetę teściowi.
– Weź gazetę z ogłoszeniami o pracy. Myślę, że uda Ci się znaleźć jakąś opcję. Oczywiście, przykro mi, że jesteście w takiej sytuacji, ale moje dochody nie pozwalają mi na to, aby was również karmić. Mam do wyżywienia całą rodzinę, musicie to zrozumieć.
Teść popatrzył bez słowa na Grzegorza i przytaknął głową. Tydzień później znalazł pracę, a do domu Grześka wrócił wyczekiwany spokój.



