Nie spodziewałam się takiego ciosu od mojej córki – zarzuca mi, że to przeze mnie mamy „o jedną więcej gębę do wykarmienia”, bo namówiłam ją do tego, by nie robiła aborcji…

Nie spodziewałam się takiego ciosu od mojej córki - zarzuca mi, że to przeze mnie mamy o jedną więcej gębę do wykarmienia, bo namówiłam ją do tego, by nie robiła aborcji...

Problemy z moją córką zaczęły się już bardzo dawno temu. W zasadzie odkąd córka ma 15 lat, w ogóle się niczym ze mną nie dzieli, jest bardzo skryta. Nie uważam, że byłam złą matką, ale tak się czułam – jakbym popełniła najgorszy błąd życia.

Kiedy córka miała pierwszego chłopaka, nawet mi o tym nie powiedziała. Nie spieszyła się też z tym, aby mnie mu przedstawić. Dowiedziałam się o wszystkim już po fakcie, czyli w momencie gdy okazało się, że córka jest w ciąży. Miała wtedy 18 lat i chciała porzucić swoje dziecko, bo nie zamierzała go niańczyć. Udało mi się cudem namówić ją do tego, aby ani nie decydowała się na aborcję, ani nie porzuciła z czasem swojego dziecka. Facet oczywiście ją porzuciłi tak naprawdę wiedziałam, że teraz spoczywa na mnie podwójna odpowiedzialność. Wtedy koleżanka zaproponowała mi niezłą pracę za granicą.

Powiedziała, żebym przyjechała, zarobię więcej niż tutaj. Bez zastanowienia zgodziłam się, bo w Polsce pracowałam jako nauczycielka, ale chyba wszyscy wiemy, że nauczyciele zarabiają wciąż jakieś grosze. Moim celem było postawienie zarówno córki, jak i jej dziecka na nogi, aby niczego w życiu im nie brakowało. Na szczęście moja córka w tym czasie trochę się ogarnęła i zaczęłam szukać pracy, którą mogła wykonywać z domu. O nauce póki co można było zapomnieć. Ciężko pracowałam dla dobra naszej rodziny i co miesiąc wysyłała jej pokaźną sumę pieniędzy – na nią i na dziecko.

Ojciec okłamał córkę i wysłał ją na wieś, ale zrobił to aby ją uratować przed najgorszym

Było mi przykro, że przegapiłam moment dorastania zarówno mojej córki, jak i mojej małej wnuczki, ale nie było innego wyjścia. Córka miała wówczas już 25 lat, a wnuczka właśnie skończyła sześć lat. W czasie tych kilku lat pracy przyjechałam do domu tylko kilka razy. Postanowiłam więc, że córka wraz z wnuczką przyjadą do mnie na całe lato. W ciągu trzech miesięcy bardzo się do siebie zbliżyłyśmy. Czułam się komfortowo razem z córką i wnuczką. W końcu poczułam się jak babcia. Zabrałam je wszędzie, gdzie tylko mogłam, pokazałam lokalne atrakcje. Spróbowałyśmy chyba całej włoskiej kuchni. Oczywiście sama płaciłam za wszystko.

Dla mnie to było normalne, zresztą – nie codziennie odwiedzają mnie moi krewni. Przez cały ich pobyt ani raz się nie pokłóciłam z córką i naprawdę żyłyśmy jak bliskie sobie osoby. Dopiero dzień przed ich wyjazdem trochę się pokłóciłyśmy. Na drogę podarowałam córce i wnuczce całą torbę włoskich produktów, kupiłam im, co tylko mogłam. Niestety okazało się, że moja córka liczyła też na to, że dam jej na odchodne jeszcze kilka tysięcy euro. Kiedy okazało się, że wcale nie mam takiego zamiaru to powiedziała, że najwidoczniej żałuję pieniędzy dla niej jak i dla swojej wnuczki, bo przecież zarabiam, więc na pewno mam ich sporo. Zaczęłam się bronić, chociaż nie musiałam, że wydałam na nie ogromne ilości pieniędzy przez te trzy miesiące, które tutaj były.

W odpowiedzi moja córka stwierdziła, że to moja wina, że mamy o jedne usta więcej do wyżywienia, bo to ja nalegałam na jej poród. Nie spodziewałam się takiego ciosu od mojej córki. Tak, gdyby nie ja, nie miałabym dziś wnuczki. Czy naprawdę ona żałuje, że urodziła to dziecko?

Nawet boję się tak myśleć! Nie rozumiem, jak dalej mam rozmawiać z córką, dla której pieniądze są ważniejsze niż własna matka. Kiedy skręciłam w niewłaściwy sposób w jej wychowaniu?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście + 16 =

Nie spodziewałam się takiego ciosu od mojej córki – zarzuca mi, że to przeze mnie mamy „o jedną więcej gębę do wykarmienia”, bo namówiłam ją do tego, by nie robiła aborcji…