Nie nazywajcie mnie babcią!

– Elu, chciałem Ci powiedzieć, że na moją matkę nie ma co liczyć. Ona ma taki sposób na życie… z czasem zobaczysz. – Tłumaczył się Szymon.

– A dlaczego miałabym liczyć na kogokolwiek? Urodziłam dla nas dziecko, a nie dla Twojej matki. Moi rodzice też nam nie pomogą, bo mieszkają daleko. – Uśmiechnęła się żona Ela.

Łucja Sieroń była dobrą kobietą. Dbała o siebie, więc wyglądała bardzo młodo. Jak na swoje 57 lat, miała po prostu szykowny wygląd. Pracowała w hurtowni i aktywnie spędzała czas wolny. Wydawała się zwykłą kobietą, ale nie kochała swojego syna. Czasami wydawało się, że w ogóle nikogo nie kocha z wyjątkiem siebie.

Nienawidziła swojej teściowej, choć nigdy nie została przez nią skrzywdzona. Babcia praktycznie sama wychowywała Szymona, bo matka zawsze miała ważniejsze rzeczy do zrobienia. Mąż uciekł od Łucji niemal natychmiast, ale jego matka wspierała i pomagała synowej na wszelkie sposoby. Nie otrzymała jednak w zamian żadnej wdzięczności.

Swoją drogą, ona też nie lubiła swojej matki, ale babcia ich utrzymywała, bo matka Szymona prawie całą swoją pensję wydawała na kosmetyki i wypady z koleżankami. Szymon dorastał jako niekochane dziecko. Nie, nie biła go – on i tak czuł jej niechęć. Mama nigdy nie przytulała syna i nie chwaliła się jego sukcesami. Ona zawsze odsuwała się od niego i jasno dawała mu znać, że jej na nim nie zależy.

Szymon całe swoje dzieciństwo spędził z babciami. Wszystko, co kiedykolwiek otrzymał od matki, to obojętność i zaniedbanie. Obiecał sobie wtedy, że będzie traktował swoje dzieci zupełnie inaczej. Będzie je kochał i uszczęśliwiał.

I tak narodził się syn Szymona. On i Elżbieta, pogrążyli się we wspólnym wychowywaniu dziecka. Mężczyzna pomagał żonie we wszystkim i dzielił wszystkie jej troski. Robił co mógł, żeby nie była przemęczona. W ogóle Szymon był idealnym ojcem i mężem. Nikt nie pospieszył im z pomocą, więc jakoś sami poradzili sobie z synem Wiktorem.

– Jaki on jest piękny. Na pewno nie po tacie. – Powiedziała kiedyś teściowa.

– Dziękuję. Może zostaniesz z nami? Twój wnuk kończy dziś rok, kupiliśmy tort. W końcu jesteś babcią! – Powiedział Szymon.

– Ja? Babcia? Nie chcę tego więcej słyszeć! A zresztą… Nie zamierzam przecierać śliny i zmieniać pieluszek. Dałam Ci całą swoją młodość, a teraz chcę być wolna! Chcę żyć dla siebie. Moje życie osobiste właśnie zaczyna się poprawiać!

Gdy małżeństwu urodziła się córka, sytuacja się powtórzyła. Łucja przyszła do szpitala tylko na chwilę, dała prezenty i wyszła. Czasami zaglądała w odwiedziny razem ze swoim konkubentem, ale szczególną miłością do wnuków nie pałała.

– Patrz, Kasia. Babcia przyszła! – Kiedyś wyrwało się z ust Elżbiety.

– Czy nie rozmawialiśmy już o tym? Nie jestem babcią! Nie nazywaj mnie tak! Jestem dla nich Lusią!

Kilka lat później, konkubent teściowej zmarł, a ona została całkiem sama. Wtedy sobie przypomniała o wnukach. Sama zadzwoniła do syna i wyraziła chęć niańczenia dzieci, umożliwiając młodym rodzicom wspólne wyjście. Szymon był zszokowany. Czy jego matka się zmieniła? 

Łucja została więc z dziećmi, a para poszła do kina. Trzy godziny później, przybyli na miejsce i usłyszeli niewiarygodne krzyki za drzwiami. Najwyraźniej nie tak babcia wyobrażała sobie spędzanie czasu z wnukami.

– Nie wiem, co robisz z tymi bachorami. To jest koszmar!

– Co się stało? – Zapytała synowa.

– Pytasz jeszcze? Dzieciaki nazywają mnie nie babcią, a Lusią! Szymon, słyszysz to? Powiedzieli, że u nich jest tylko jedna babcia. Ta, która mieszka w Olsztynie.

Szymon i Lena, mieli ochotę się roześmiać. Sama teściowa zabroniła wnukom nazywać ją babcią i powiedziała, że jest dla nich Lusią. Podczas gdy oni próbowali się uspokoić, matka gorączkowo ubierała się, aby opuścić ten „dom wariatów”.

– Szymon, zawołaj te bachorki, zjemy kolację. – Uśmiechnęła się Ela.

– Ale mówić na babcię Lusia, a nie babcia to raczej głupie. Czy zgadzasz się z tym? – Szymon dodał.

– Nie wiem, chyba zasłużyła na to miano.

Szymon nie zastanawiał się długo. Wiedział, że szczęście jest tutaj, w jego rodzinie i że wszystkie pretensje matki są bezpodstawne. U nich wszystko będzie dobrze, z Lusią albo bez niej.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × jeden =

Nie nazywajcie mnie babcią!