Kiedy poślubiłam Stefana, obiecał, że będzie troskliwym ojcem dla naszego przyszłego dziecka. Ale mieliśmy między sobą małą umowę, że drugie dziecko urodzi się, gdy będziemy mieli własne mieszkanie. Moja teściowa pozwoliła nam mieszkać w swoim jednopokojowym mieszkaniu, dopóki nie przejdzie na emeryturę. A kiedy będzie emerytką, wynajmie je, żeby się mieć dodatkowy dochód. Do tego czasu chcemy mieć własne mieszkanie. Dzięki temu łatwiej będzie nam zebrać pieniądze na wkład własny do kredytu hipotecznego. Kiedy oszczędzaliśmy na kredyt hipoteczny, staraliśmy się nie wydawać za dużo. Rzadko pozwalaliśmy sobie na kupowanie nowych rzeczy. Staraliśmy się też wybierać tanie produkty. I tak było przez 5 lat. Jak tylko otrzymaliśmy decyzję o przyznaniu kredytu hipotecznego, dostaliśmy kolejną dobrą wiadomość. Zaszłam w ciążę. Mój mąż musiał pracować na dwie zmiany. Moja teściowa również aktywnie pomagała nam zarówno finansowo, jak i w domu. Kiedy nasz syn skończył 2 lata, w kraju nastąpił kryzys, mój mąż stracił pracę, teściowa przeszła na emeryturę i sama nie miała wystarczająco dużo pieniędzy.
Mój mąż bardzo się martwił, ale obiecał, że zrobi wszystko, aby nas utrzymać. Ale to nie był pierwszy raz, kiedy musiałam przyzwyczaić się do oszczędzania na wszystkim. Moja mama również nam wtedy pomagała, głównie przynosząc nam jedzenie. Wstydziłam się, ale nie mogłam chodzić głodna. Zawsze myślałam sobie – „kiedy staniemy na nogi, to my im pomożemy”. Bardzo chciałam iść do pracy, ale musiałam poczekać, aż syn pójdzie do przedszkola. Moja teściowa była chora i nie mogła zajmować się wnukiem, a moi rodzice pracowali od rana do nocy. Pewnego dnia dowiedziałam się, że jestem w ciąży, chociaż nie planowaliśmy tego i byliśmy ostrożni. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam, było powiedzenie o tym mamie. Wyjęła pieniądze z portfela i kazała mi natychmiast znaleźć odpowiedniego lekarza. Cóż, rozumiecie, dlaczego. Zdałam sobie sprawę, że nie będziemy w stanie utrzymać kolejnego dziecka. Już i tak jesteśmy zależni od naszych rodziców.
Ale znałam też punkt widzenia Stefana. Jest przeciwny czemuś takiemu i uważa to za wielki grzech. Bardzo się martwiłam, bałam i jednocześnie przekonywałam samą siebie, że postępuję słusznie. Kiedy wróciłam do domu, zaczęłam wymiotować, a mój mąż zaczął coś podejrzewał. Zastanawiał się, co przed nim ukrywam. Na co odpowiedziałam, że jestem w ciąży i zaproponowałam, że zrobię to, na co mama już wcześniej dała mi pieniądze. Stefan był na mnie wściekły jak nigdy w życiu. Nigdy nie widziałam go w takim stanie. A na koniec naszej kłótni powiedział, że rozwiedzie się ze mną, jeśli odważę się zrobić to naszemu nienarodzonemu dziecku. Ale co powinnam zrobić? Nie jesteśmy w stanie wykarmić naszego jedynego dziecka, nasz kredyt hipoteczny nie jest płacony od dwóch miesięcy i jesteśmy na skraju utraty mieszkania. Czas ucieka, muszę pilnie dokonać wyboru i to niełatwego. Naprawdę potrzebuję pomocy. Jaką decyzję powinnam podjąć?
