Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie – poruszająca historia o wyborach serca, trudnych …

Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie

Dziennik, wtorek

– Ciociu Halino, pomożesz mi z matematyką? zapytał cicho Michał, patrząc z nadzieją na narzeczoną taty. Jutro mam kartkówkę, a tata będzie w pracy do późna.

– Maluchu, nie mam teraz czasu odpowiedziała Halina, nawet nie podnosząc wzroku znad laptopa. Za dwa tygodnie mamy ślub, a tyle jeszcze muszę załatwić. Chyba chcesz, żeby nasz ślub z twoim tatą był idealny?

– No tak Michał spuścił głowę i smutno poszedł do swojego pokoju. Halina kompletnie mu nie odpowiadała, ale tata był szczęśliwy. Więc próbował to jakoś znieść.

Mama Michała była ciężko chora, nie dawała już rady zajmować się synem.

Ośmioletnie dziecko nie powinno patrzeć na cierpienie ukochanej mamy!
Tak powiedział Artur, ojciec Michała, i zabrał chłopca do siebie. Narzeczona nie kryła niezadowolenia, ale milczała. Awantura przed ślubem nie wydawała jej się najlepszym pomysłem.

Halina na oczach Artura udawała troskliwą, dobrała nawet ton pełen współczucia. Lecz gdy tylko tata znikał do pracy, zaczynał się całkowity ignor. Dziecko Artura nie miało dla niej żadnej wartości.

Na dwa dni przed ślubem w komputerze Artura coś się popsuło i mężczyzna musiał skorzystać z laptopa Haliny. Chciał użyć tylko przeglądarki, żeby wysłać ważnego maila. Przypadkiem zajrzał w historię.

Z każdym kliknięciem jego twarz robiła się ciemniejsza. Zamknął laptop z trzaskiem i poszedł do salonu, gdzie Halina, jego prawie-żona, oglądała serial.

Skąd ci przyszło do głowy, żeby oddać mojego syna do domu dziecka? spytał Artur, próbując panować nad emocjami.

O czym ty mówisz? Halina zmarszczyła brwi. Przecież miałeś tylko wysłać maila. Co ty, szpiegowałeś? Nie wstyd ci?

Odpowiedz ponaglił oschle. Kto ci dał prawo decydować o moim dziecku?

No właśnie: twoim! Halina rzuciła pilot na kanapę. My będziemy mieć własne dzieci. Michał tylko by przeszkadzał. I tak ledwo się uczy, same tróje i dwóje… Co to za wzór?

Przecież chłopak ma stres! Matka umiera! Zabraliśmy go ze szkoły i domu! Jest mu przykro, a ty zamiast choć trochę pomóc, kombinujesz, jak się go pozbyć Artur już prawie krzyczał. Dobrze, że Michał był w tym czasie w szkole.

Nie masz prawa na mnie krzyczeć! oburzyła się Halina. Ja nie muszę wychowywać twojego dziecka! Niech babcia go weźmie, skoro nie odpowiada ci mój pomysł.

Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć? Artur nie zamierzał ustępować. Po ślubie? Za miesiąc?

Za kilka dni oznajmiła Halina, bez cienia wstydu. Po co przeciągać? Już wszystko wiem, koleżanka pracuje w opiece społecznej, szybko to załatwimy. Jemu będzie tam lepiej.

Zapamiętaj to sobie teraz Artur mówił spokojnie nigdy nie zdradzę mojego syna. Bardziej zależy mi na Michale niż na komukolwiek innym.

A ja? poderwała się Halina. Mnie już nie kochasz? To tak? w oczach miała łzy i złość. Nie chcę, żeby twój syn z nami mieszkał po ślubie. Wybieraj: on albo ja.

On odparł twardo Artur. Kobietę zawsze można znaleźć, syn jest tylko jeden.

Kobietę? Myślisz, że jeszcze ktoś na ciebie spojrzy? Inna nie przygarnie twojego dziecka, nie łudź się! Cudze dzieci nikogo nie obchodzą!

Masz godzinę na spakowanie się i opuszczenie mieszkania. Prezentów możesz nie zostawiać, nie żałuję Artur założył kurtkę i, wychodząc, dodał cicho przy drzwiach: Nie chcę cię więcej widzieć. Ja szukałem dla Michała nowej mamy, to było wszystko.

Artur, a co ze ślubem? wyrzuciła z siebie Halina. Była przekonana, że przeprosi i zacznie ją przekonywać. A on właśnie ją wyrzucał?

Przecież chyba zrozumiałaś odpowiedział Artur. Ślubu nie będzie. Wybrałem, tylko nie ciebie. Zbieraj się. Jeśli wrócę, a jeszcze tu będziesz, nie będę się cackać.

Trzasnęły drzwi, zostawiając Halinę samą. Osiadła bezwładnie na kanapie, nie wierząc, co się stało. Już widziała się panią na tym mieszkaniu teraz musi odejść.

Zadzwonił dzwonek. Halina zerwała się, pewna, że Artur wrócił. Uśmiechając się sztucznie, otworzyła drzwi.

Paczka do pani powiedział wesoło kurier. Proszę podpisać tutaj.

Zła prawie złamała długopis. Kurier rzucił jej dziwne spojrzenie i od razu uciekł, zabrawszy papiery.

W środku, w kartonie, leżała biała, zdobiona suknia ślubna za grube tysiące złotych. Halina ze złością rzuciła suknię na ziemię, po czym ją zdeptała, zamieniając w żałosny strzęp.

Wściekła wyciągnęła telefon, dzwoniąc do przyjaciółki i targając walizkę z garderoby.

Co się stało? w słuchawce odezwał się zaspany głos. Co, trema przed ślubem? zadrwiła koleżanka.

Nie będzie żadnego ślubu! syknęła Halina, włączając głośnik. Pakuję się. Przyjedziesz po mnie?

Ale dlaczego? przyjaciółka od razu spoważniała. Zrobił ci coś?

O i to jak! wykrzyknęła Halina i opowiedziała jej wszystko. Koleżanka zamilkła. Halo, śpisz?

Ty naprawdę chciałaś oddać chłopaka do domu dziecka?

Jasne, po co mi on? wykrzywiła usta. Swojego bym sobie urodziła.

Wiesz co długo milczała przyjaciółka nie rozumiem cię. I nie chcę rozumieć. Nie wiedziałam, że jesteś do tego zdolna.

A mnie to nie interesuje, co myślisz tupnęła Halina, walcząc z suwakami walizki. Przyjedziesz, czy nie?

Nie odpowiedziała sucho przyjaciółka. Dzwoń do kogoś innego.

To idź, zamówię sobie taxi

*******************************************

Artur odebrał Michała po lekcjach i poszli razem do parku nakarmić kaczki. Michał cieszył się, że tata ma dla niego czas, ale zapytał nieśmiało:

Nie musisz już pomagać cioci Halinie ze ślubem? zamilkł, czekając z niepokojem na odpowiedź. Spodziewał się, że tata powie, iż muszą pójść do domu

Nie Artur odpowiedział spokojnie, czym bardzo zaskoczył syna. Nie będzie ślubu. Nie będziesz chyba bardzo smutny, jeśli Halina z nami nie zamieszka? spytał z wahaniem. Wyrzucając narzeczoną, wcale nie myślał o tym, co powie Michał.

Wcale nie! rozpromienił się Michał. Ona mnie i tak nie lubiła. Ja jej też nie.

Nic się nie martw, synku przytulił go mocno Artur. Na razie będziemy sami. A kiedyś na pewno pojawi się kobieta, która pokocha cię jak własnego syna

Dziś zrozumiałem jedno rodziny się nie zostawia. Nawet dla największej miłości. Найważniejsze to być lojalnym wobec tych, którzy na nas liczą i ufać, że prawdziwa miłość znajdzie drogę do naszego domu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − sześć =

Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie – poruszająca historia o wyborach serca, trudnych …