Czasem cena uzdrowienia nie ma nic wspólnego z pieniędzmi. Ta historia dzieje się właśnie teraz, w małej górskiej wiosce na południu Polski, gdzie prowadzą tylko wąskie ścieżki. Mieszka tu chłopiec, o którym w okolicy krążą opowieści. Mówią, że potrafi postawić na nogi każdego człowieka… ale warunki, które stawia, budzą niepokój nawet wśród najbogatszych.
Scena 1: Oferta, której nie wypada odrzucić
Przed skromną chatką stoi błyszczący, nowoczesny wózek inwalidzki. Siedzi w nim kobieta, odziana w garsonkę od warszawskiego projektanta, która kosztowała więcej niż cały ten domek razem wzięty. W rękach trzyma gruby kopertowy plik pełen banknotów dwustuzłotowych. Z determinacją wyciąga go do chłopca siedzącego na progu.
**Weź! Tu jest dwieście tysięcy złotych,** syczy z głodem i rozpaczą w głosie. **Tylko spraw, żebym znowu mogła chodzić.**
Scena 2: Prawdziwa wartość
Chłopiec nawet nie patrzy na pieniądze. Jego wzrok spoczywa gdzieś za plecami kobiety tam, gdzie na podwórzu jego leciwa matka próbuje z trudem podnieść wielką stertę chrustu. Odsuwa delikatnie, acz stanowczo jej rękę z kopertą.
**Mojego daru nie kupisz papierkiem,** odpowiada spokojnie. **Cenię tylko trud i pot.**
Scena 3: Duma i bezsilność
Kobieta aż się krztusi ze złości. Obejmuje rękami swoje bezwładne nogi i drogi wózek.
**Zwarywałeś? Nic nie mogę!** krzyczy. **Nie ruszam się od trzech lat!**
Scena 4: Wymagający warunek
Chłopiec zniża się do jej twarzy. Jego spojrzenie prześwietla ją na wylot widzi jej zachłanność, wyniosłość, to jak przez całe życie wykorzystywała innych.
**Więc będziesz pełzać, póki nie nauczysz się chodzić,** szepcze.
Scena 5: Pierwszy krok
Chłopiec pstryka palcami. W tej chwili kobieta wstrzymuje oddech. Jej oczy robią się wielkie ze strachu, bo sparaliżowana noga nagle, z nieoczekiwaną siłą, kopie koło wózka. Ten się przewraca, a milionerka wpada w kałużę błota i kurzu.
Finał
Leży w ziemi, dławiąc się upokorzeniem. Spogląda ku chłopcu, myśląc, że jej pomoże, ale on tylko wskazuje na polano, które wypadło matce z rąk.
**Chcesz chodzić? Pomóż mojej mamie zanieść drewno do domu,** rzuca bez cienia litości.
**Nie dam rady! To niemożliwe!** łka kobieta.
Ale za każdym razem, gdy chciała się poddać, jej nogi zaczynały drętwieć bolesnym skurczem, zmuszając ją do ruchu. Bez wyboru, łapiąc się ziemi, zaczyna pełzać. Godzina za godziną, cała w błocie i łzach, wtacza polano. Jej elegancka garsonka zamienia się w szmaty, a zadbane dłonie krwawią od wysiłku.
O zachodzie słońca, gdy ostatnie polano leży przy piecu, chłopiec podchodzi do niej. Kobieta dyszy ciężko, leżąc na podłodze chaty. W jej oczach nie ma już złości została tylko cisza i dziwne poczucie spełnienia.
**Wstań,** mówi cicho chłopiec.
**Nie mogę…** szepcze kobieta.
**Zrobiłaś najtrudniejsze. Zapomniałaś, kim byłaś, i przypomniałaś sobie, czym jest praca.**
Podaje jej dłoń. Kobieta się chwyta i cud! nagle czuje grunt pod nogami. Początkowo chwieje się, ale już po chwili stoi wyprostowana. Po raz pierwszy od trzech lat.
Spogląda na kopertę z pieniędzmi, leżącą w kurzu. Dziś wydaje jej się bezwartościowa.
**Twoje nogi słuchają tylko tego, kto zna smak ziemi,** mówi chłopiec, powoli wracając do chaty. **Idź. I nie myśl, że życie da się kupić.**
Kobieta stawia pierwszy krok górską ścieżką. Idzie wolno, czując każdy kamień pod stopami, i po raz pierwszy w życiu czuje się naprawdę bogata.

