Namówiłam męża, żeby zapomniał o synu i wykreślił go ze swojego życia. Nie miałam innego wyjścia

Namówiłam męża, żeby zapomniał o synu i wykreślił go ze swojego życia

Poznałam mojego męża, gdy był jeszcze w związku małżeńskim. Nie mieszkał już wtedy z żoną, w zasadzie był tuż po tym, jak złożył pozew o rozwód. Przez wiele lat mieli problemy w małżeństwie i po prostu, nie układało im się. Jednak to mnie uczyniono w tym wszystkim winną mimo, że nie rozbiłam niczyjej rodziny.

Po rozwodzie była żona rozpoczęła z nami prawdziwą wojnę przed sądami. Upierała się, że Leszek jest złym ojcem i niegodnie wychowuje ich dziecko. Mąż chciał iść z dzieckiem do psychologa, bo faktycznie, czuło się gorzej psychicznie, jednak żona się nie zgodziła, twierdząc, że zaszkodzi to dziecku. Mąż mógł widywać się z dzieckiem tylko pod okiem jego byłej żony.

Kiedy poroniłam pierwszą ciążę, długo płakałam, więc nic dziwnego, że będąc w drugiej ciąży ciągle bałam się o życie mojego kochanego dziecka

Mąż bardzo kocha syna i jest do niego przywiązany. Dziecko było bardzo długo oczekiwane. Mąż zostawił byłej żonie cały nabyty wspólnie majątek, w tym mieszkanie i samochód, bo w końcu ona i dziecko bardziej tego potrzebowali, płacił alimenty i starał się nie kłócić, aby móc widywać syna częściej. Jego była żona wciąż jednak opowiadała wszystkim niestworzone wręcz historie o nim i o mnie, ale do tego manipulowała dzieckiem. Sama stawiała coraz większe warunki, często odwoływała spotkania bez wyraźnego powodu i to w ostatniej chwili, a na spotkania zamiast niej przychodziła jej matka, która wyklinała go i obrażała. W efekcie po wielu nerwowych sytuacjach przekonałam męża, żeby w ogóle nie spotykał się z synem i byłą żoną.

Zmieniliśmy numery telefonów, miejsce zamieszkania i pracę. Regularnie płacimy alimenty, wysyłamy prezenty za pośrednictwem bliskich oraz poczty, ale wykreśliliśmy ich z naszego życia. Jestem bardzo szczęśliwa, bo w końcu mamy spokój. Niech teraz sama go wychowuje, bo chyba bardzo tego chciała.

Teraz opowiada wszystkim, że mąż porzucił syna, że ​​jest złym ojcem i wcale w niczym nie pomaga. Mimo że płacimy alimenty i robimy drogie prezenty, to jej i tak jest źle. Oczywiście wszystko przyjmuje, ale wciąż narzeka. Po rozwodzie nie opłakiwała męża długo, bo wyszła za mąż już sześć miesięcy po ich rozwodzie. Szkoda tylko, że postanowiła nam tak zatruć życie. Być może ojczym będzie mógł nawet zastąpić ojca dziecku, a my będziemy mogli żyć spokojnie. Uważam, że lepsze to niż ciągłe traumatyzowanie psychiki dziecka awanturami i przepychankami między rodzicami. Jednak gdzieś w głębi duszy wciąż mnie to wszystko męczy. Mój mąż tęskni za swoim synem i to widać. Z drugiej zaś strony nie chcę tolerować jego byłej zwariowanej żony i jej manipulacji. Zrobię wszystko, żeby nigdy więcej nie zatruwała nam życia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 + 16 =

Namówiłam męża, żeby zapomniał o synu i wykreślił go ze swojego życia. Nie miałam innego wyjścia