Dziewczyna drżącymi rękami wzięła dziecko. Już wszyscy krewni i przyjaciele czekali przed szpitalem na młodą kobietę, ale Karolina bała się wyjść na plac i pokazać im czyjeś dziecko.
Pielęgniarki weszły do sali i przypomniały dziewczynie, że nadszedł czas, aby wyjść z sali, ale Karolina po cichu położyła dziecko na łóżeczku i zaczęła się rozbierać. Ostrożnie zdjęła kokardkę z kocyka:
– To nie moje dziecko. Wiem, że urodziłam córeczkę, a to jest obce dziecko. Gdzie jest moje dziecko? Oddajcie mi córeczkę!
Starsza pielęgniarka podeszła do łóżeczka. Przez kilka minut badała dziecko, a potem szybko pobiegła do głównej lekarki. Rzeczywiście, to nie jest dziecko Karoliny.
– Przepraszam. Po prostu pomieszaliśmy łóżeczka. Oto Twoja córka. – przeprosiła Pani doktor.
– Czyj to chłopiec?
– Nie wiem. Matka go zostawiła, nawet nie wzięła go w ramiona. Napisała oświadczenie, że zrzeka się dziecka dziecka i odeszła. Och, szkoda dziecka!
Karolina po cichu wyszła ze szpitala. Wszyscy rzucili się w jej ramiona, całowali i gratulowali narodzin dziecka. Nie liczyła jednak gości. Myślała o chłopcu.
– Co się stało? Nic Ci nie jest? – zapytał mąż w domu. Widziała, że dziewczyna jest smutna i zmartwiona.
– Karol, chcę Ci coś powiedzieć. W szpitalu prawie pomylili dzieci i najpierw przynieśli mi chłopca. Powiedzieli, że jego matka go opuściła. A teraz zostanie wysłany do sierocińcaa. Wciąż pamiętam, jak trzymałam go w ramionach. Jest taki malutki i bezbronny…
Dziewczyna długo płakała.
Ale dwa dni później krewni i przyjaciele ponownie zebrali się w pobliżu szpitala. Najpierw wyszła Karolina, a za nią Karol. Trzymał w rękach kopertę z niebieską wstążką.
– Niedawno zabrali ze szpitala córkę, a dziś w naszej rodzinie pojawił się także syn! – mąż powiedział radośnie.
Nie wahali się nawet co do adopcji. Teraz spacerują po parku z dwoma wózkami, w których śpią Irenka i Piotruś.
Czy Karol postąpiła właściwie? Dlaczego?



