Przygotowując kolację wigilijną nie mogłam się powstrzymać i zadzwoniłam do mojego byłego zięcia, aby zaprosić go z wnukami na kolację. Córkę natomiast poprosiłam, żeby do mnie nie przychodziła. Zresztą, już w dniu, kiedy przyznała się do tego, że zdradza męża i chce opuścić jego, jak i dzieci, zapowiedziałam jej, że nie wpuszczę jej do domu z nowym facetem.
Córka rozwiodła się pięć lat temu. Było to bardzo nieodpowiedzialne zachowanie z jej strony, ponieważ odeszła do innego faceta, młodszego od niej o 7 lat, wcześniej zdradzając swojego męża, który bardzo ją kochał. Kiedy w końcu przyznała się do zdrady i zdecydowała o tym, że nie chce być z Jurkiem, zostawiła dzieci pod jego opieką i po prostu jak gdyby nigdy nic zaczęła budować sobie życie z nowym kochasiem.
Od początku tej sytuacji stałam po stronie Jurka i nie rozumiałam w ogóle postępowania córki. Płaci alimenty, ale co z tego, skoro ma gdzieś swoje dzieci? Nie wiem, jak jakakolwiek matka może się tak zachowywać! W dodatku poślubiła tego swojego młodego kochasia i myślała, że może teraz w końcu go zaakceptuję. Myliła się – nie zamierzałam zmieniać swojego podejścia do mężczyzny, który doprowadził do rozpadu rodziny mojej córki.
Niedawno Aneta urodziła ich wspólne dziecko, ale nawet przyjście na świat kolejnego wnuka nie zmiękczyło mojego serca. Zresztą, za jedynych, prawdziwych wnuków uważam dzieci z pierwszego małżeństwa mojej córki i nawet jej to powiedziałam. Jestem też pewna, że w końcu wróci do pierwszego męża z podtulonym ogonem, ale wtedy może być już za późno.
Z Jurkiem i wnukami mam naprawdę świetne relacje. Spędzamy razem święta, często dzwonimy do siebie, odwiedzamy się wzajemnie. Cały swój czas Jurek poświęca dzieciom, a ja, jako ich babcia, staram się mu pomagać w wychowaniu wnuków. Zabieram je do siebie, kiedy trzeba, wspieram finansowo, pomagam w lekcjach. Jurek przez te wszystkie lata stał się mi bliski jak własny syn. Jego rodzice mieszkają 400 kilometrów od miasta, w którym żyjemy i nie mogą mu tak bardzo pomagać, a ja mam taką możliwość i zamierzam to robić.
Teraz znowu zbliżają się kolejne święta, a ja czekam niecierpliwie na wizytę ukochanego zięcia i wnuków. Niech rozweselą nieco te święta. Wiem, że tak długo jak mogę, zawsze będę ich wspierać i we wszystkim pomagać.



