Całe życie pracowałam w jednym miejscu. Widziałam, jak moi koledzy i koleżanki z pracy starzeją się z dnia na dzień. Widziałam to nie tylko po ich wyglądzie, ale także po różnych sytuacjach, kiedy ktoś np. pracował, czuł się dobrze, a następnego dnia nie przychodził już do pracy, bo dostał zawału albo kręgosłup mu wysiadł. Takich skrajnych historii nie było na szczęście aż tak dużo, ale jednak też się zdarzały.
Pracując tak długo w jednym miejscu współpracownicy traktują się już po jakimś czasie nie jak zwykli koledzy z pracy, a jak jedna wielka rodzina. Naprawdę, kochałam tych ludzi i czułam, że mogę im ufać oraz traktowałam jak bardzo bliskie osoby. No, może nie wszystkich, bo był jeden mały wyjątek.
Mieliśmy takiego jednego marudę, chociaż bardziej pasuje do niego określenie „cham”. Nie pił kawy z mlekiem, bo to nie kawa, tylko „siki” i gdy ktoś taką sobie robił, mówił to na głos, jawnie sobie kpiąc. Sałatki też nigdy nie jadał, bo to jedzenie „dla kozy, nie dla człowieka”. Miał też niestety problemy z agresją i zdarzało się, że w nerwach startował do innych z łapami, ale on nie widział w tym nic złego, ba – on to uważał to za normalne. Dla niego przemoc to był jedyny argument w jakiejkolwiek dyskusji. Nawet kilkakrotnie pozbawiono go premii za takie zachowanie i dopiero wtedy zaczął się bardziej kontrolować, ale to tylko w pracy. Niestety, swoich synów też tak wychowywał i jeśli zrobili coś nie po jego myśli, to dawał im niezłe lanie. Sam kilka razy się tym chwalił i był z siebie dumny. Raz powiedział, że młodszemu synowi złamał rękę, bo nie chciał posprzątać pokoju, a innym razem starszemu tak podbił oko, że miał aż całe spuchnięte i czarne.
Był koniec marca. Już na początku roku zauważyliśmy, że miał na ciele siniaki, a w końcu nie przyszedł do pracy – okazało się, że trafił do szpitala. Synowie dorośli, ojciec się postarzał i to oni byli teraz górą – byli silniejsi i nauczyli się, że skoro ojciec ich tak traktuje, to oni jego też tak mogą urządzić. Oboje go tak pobili, że facet leży teraz ze złamaniem otwartym oraz złamanym biodrem.
Tak właśnie na starość zebrał plony swojego zachowania i jak widać, przemoc rodzi przemoc.

