Myślałem, że ten rozwód to mój koniec, ale dzięki niemu zrozumiałem, że problem tkwił od początku we mnie

Myślałem, że ten rozwód to mój koniec, ale dzięki niemu zrozumiałem, że problem tkwił od początku we mnie

Jestem już 4 lata po rozwodzie, ale dopiero teraz, dzięki 3 miesiącom psychoterapii i zajrzenie wewnątrz siebie doszedłem do wniosku, że moja była żona wyszła za mnie tylko z litości.

Po rozwodzie było mi łatwiej obwiniać moją byłą żonę o wszystko i zwalać na nią całą winę w tej sytuacji.

Najtrudniej jest uświadomić sobie, że opłaca się być ofiarą i przedstawiać się w takim położeniu, bo wtedy wszystko jest winą kogoś innego, a nie naszą. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że przedświadomie wybrałem taką strategię na to, by przetrwać ten czas po rozstaniu. Później jednak przeczytałem o tym jakiś artykuł w gazecie, która wpadła mi przypadkiem w ręce w poczekalni do fryzjera i uznałem, że nie chcę tak żyć, że nie chcę stawiać się w roli ofiary. Nie wyobrażacie sobie jednak, jak ciężko jest zmienić nawyki, które kształtowały się przez lata i żyć zgodnie z nowymi zasadami.

„Odbudowywałem” siebie i swoją wartość przez około 3 miesiące, a dokładnie od połowy października ubiegłego roku do połowy stycznia tego roku. Mimo wszystko jestem z siebie dumny, że udało mi się zmienić i podobało mi się to, kim się stałem. Zmiany wyszły mi na lepsze.

Powoli moje życie też zaczęło się zmieniać. Nie, nie zostałem milionerem, a kobiety nie zaczęły za mną biegać i zakochiwać się na zabój, ale dzięki zmianie postrzegania siebie i świata zmieniłem pracę. Moje życie nagle naprawdę stało się lepsze.

W zeszłym tygodniu wpadłem na moją byłą na ulicy. Porozmawialiśmy przez 5 minut i na koniec powiedziała: „podoba mi się ta zmiana, która w Tobie zaszła, ale szkoda, że kiedyś taki nie byłeś”.

Tak, nawet ja sam cieszę się z tego, kim teraz jestem i z perspektywy czasu dobrze, że tak to wszystko się potoczyło, bo inaczej trwałbym do końca życia w takim maraźmie. Wiecie, z czego zdałem sobie sprawę? Otóż z tego, że większość ludzi woli nie zauważać swoich błędów i zrzucać całą odpowiedzialność za nie na inne osoby, a to błąd. W większości sami przyczyniamy się do swoich nieszczęść i powinniśmy mieć to na uwadze. Jeśli tak się nie stanie, będziemy odreagowywać wszystko na swoich bliskich, sąsiadach, pracownikach, a to nie o to chodzi – zmiana musi zajść w nas samych. Tylko my jesteśmy odpowiedzialni za decyzje, które podejmujemy i nie możemy zrzucać w tym zakresie na nikogo winy.

Myślałem, że ten rozwód to mój koniec, ale dzięki niemu zrozumiałem, że problem tkwił od początku we mnie i dało mi to motywację do tego, by coś zmienić w swoim życiu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 + sześć =

Myślałem, że ten rozwód to mój koniec, ale dzięki niemu zrozumiałem, że problem tkwił od początku we mnie