Niedawno zostałam mamą i naprawdę nie mam doświadczenia, ale studiowałam dużo literatury, chodziłam na specjalne kursy. Zabawne jest to, że babcia myśli, że żyjemy w czasach PRL-u i powinnam zdecydowanie przestrzegać metod stosowanych przez kobiety w tamtym okresie. Dałam jej jasno do zrozumienia, że nie będę przewijać mojego dziecka i wychowywać go tak, jak uważam za stosowne. Pewnego dnia moja babcia zobaczyła, że myję swoje dziecko nad wanienką, po prostu go nachyliłam. Powiedziała, że nikt tego tak nie robi i najpierw trzeba zagotować wodę, a następnie umyć dziecko.
Wcześniej woda była zła, trzeba było ją przegotować, a teraz mamy filtr, w ogóle nie musimy się tym martwić. I tak stała na swoim miejscu, powiedziała, że więcej tego nie chce widzieć. Mama i babcia stale monitorują to, co daję dziecku, ile razy moja córka pije wodę, kiedy ją karmię. Mam już gtego dość, dodatkowo biorąc pod uwagę, że generalnie mieszkamy z mężem sami. Moja teściowa nie wtrąca się w kwestię wychowywania dziecka tak jak moja mama; oczywiście wszystko rozumiem, ale uważam, że nie do przyjęcia jest kontrolowanie każdego kroku.
Mój mąż wspiera mnie we wszystkim, pomaga, nasze mieszkanie ma wszystkie niezbędne urządzenia, które pomagają zaoszczędzić czas. Babcia mówi, że podłoga musi być myta dwa razy dziennie, aby dziecko nie daj Boże nie natknęło się na coś lub na kurz, ale mam dość wyjaśniania, że tak naprawdę używam odkurzacza, który jednocześnie ma funkcję czyszczenia na mokro. Moi krewni nie chcą zdawać sobie sprawy, że w rzeczywistości czasy się zmieniły i to, co było istotne wcześniej, nie jest już w ogóle istotne.

