Moja teściowa zrobiła z siebie niewolnicę we własnym domu, a teraz chce żebym ja również usługiwała domownikom!

Jestem mężatką od 15 lat, a moje stosunki z teściową zawsze były poprawne lecz dość chłodne. Ostatnio teściowa zadzwoniła z propozycją nie do odrzucenia. Zaproponowała żebym zabrała dzieci przyjechała do niej do domu na czas jej wyjazdu do sanatorium.

Nie powiem, jej propozycja bardzo mnie zaskoczyła. Moja teściowa ma dwóch synów. Mój mąż Marek, jest zaradnym mężczyzną, dobrym mężem i ojcem. Drugi syn mojej teściowej, Bartosz mimo swoich 30 lat na karku, wciąż mieszka z matką, ojcem i dziadkiem w rodzinnym domu. Moja teściowa niańczy go jak małego chłopca, a to przecież już dorosły mężczyzna. Teresa od zawsze gotowała, sprzątała, i usługiwała wszystkim mężczyznom w swoim domu. Teraz gdy miałaby jechać do sanatorium, nie wyobrażała sobie, aby trzej dorośli mężczyźni zostali sami na prawie miesiąc, dlatego postanowiła poprosić mnie, abym ją zastąpiła na czas jej nieobecności.

Jeszcze bym zrozumiała, gdyby w domu został sam teść ze schorowanym ojcem. Dziadek ma już 90 lat i sam nie do końca sobie radzi. Trzeba mu ugotować obiad, podać lekarstwa, czasami pomóc wstać z fotela czy nakarmić. Jednak w domu był przecież Bartosz. Jako dorosły mężczyzna doskonale poradzi sobie z tak prostymi czynnościami przy swoim dziadku. Jednak moja teściowa uważa że Bartek pracuje, i nie ma czasu na zajmowanie się staruszkiem. Nie bierze jednak pod uwagę, jak ja mam znaleźć czas, przy dwójce dzieci, którymi należy się opiekować, na gotowanie, pranie, sprzątanie i usługiwanie trzem dorosłym mężczyzną.

Ostatnio gdy byliśmy w odwiedzinach u rodziny męża rozegrała się następująca scena. Teściowa jak zwykle krzątała się po kuchni, a teść ze szwagrem i moim mężem siedzieli w salonie i rozmawiali o polityce. Mój syn niechcący podczas zabawy przewócił wazon z kwiatami, które stały na stole. Żaden z mężczyzn się nie ruszył, aby podnieść kwiaty i zetrzeć rozlaną wodę.
– Mamo, przyjdź i posprzątaj. Przewrócił się wazon i trzeba pościerać wodę! – Krzyknął Bartek w stronę kuchni.
Teresa przybiegła ze ścierką i zaczęła ścierać wylaną wodę, a ja zebrałam kwiaty. Przyglądałam się tej sytuacji z niedowierzaniem. Jak można na własne życzenie, tak się zachowywać we własnym domu? Nie rozumiem postępowania Teresy, ponieważ sama z siebie zrobiła niewolnika w swoim domu. Od tylu lat usługuje swojemu mężowi i synowi, że również oni traktują ją jak służącą. Ani razu nie widziałam, aby Bartosz, albo mój teść odnieśli brudne naczynia do zlewu, umyli podłogi czy poodkurzali. Moja teściowa uważa że to zajęcie dla kobiety i nigdy tego od nich nie wymagała.

Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Z jednej strony nie chcę odmawiać teściowej, aby nasze relacje jeszcze bardziej się nie ochłodziły, ale z drugiej nie wyobrażam sobie siebie w roli służącej. Sama, swoim postępowaniem sprawiła, że mężczyźni w jej domu nie potrafią kiwnąć palcem, więc teraz niech wypije piwo, którego nawarzyła.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − 18 =

Moja teściowa zrobiła z siebie niewolnicę we własnym domu, a teraz chce żebym ja również usługiwała domownikom!