Moja teściowa jest już schorowaną, starszą kobietą i nawet ciężko jej było poruszać się po domu. Jej największą pomocą była jej jedyna córka, która raz albo dwa razy w tygodniu przychodziła do niej i pomagała w obowiązkach. Mnie teściowa nie lubiła od samego początku, ale sytuacja pogorszyła się po tym, jak po ślubie z Bartkiem zamieszkaliśmy w jego rodzinnym domu. Na każdym kroku zaznaczała to, jak bardzo mnie nie lubi i nie chce mnie pod jej dachem, a siostra męża dodatkowo tylko podsycała sytuację. Nie mieliśmy jednak wyjścia – na wynajem nie było nas stać, bo ja straciłam chwilę wcześniej pracę, więc jakoś musieliśmy znieść daną sytuację.
Pewnego razu teściowa zgubiła gdzieś swoje złote kolczyki – rodzinną pamiątkę i to po swojej prababce. Krzyczała wtedy na cały dom, że mieszka ze złodziejką. Oczywiście, jak można się domyślić, miała na myśli mnie. Mój mąż uwierzył w każde jej słowo i nie minęło kilka dni, jak kazał mi spakować swoje rzeczy i jak najszybciej opuścić ich dom.
Po tym, jak oboje mnie potraktowali i tak nie chciałam ich widzieć, dlatego spakowałam swoje rzeczy i pojechałam do rodziców, którzy mieszkali 200 km dalej.
Tydzień później córka teściowej wróciła z wakacji i chwaliła się, jak wszystkim podobały się kolczyki jej matki. Wtedy teściowa zadzwoniła i powiedziała, że faktycznie, nie jestem złodziejką, ale nawet nie przeprosiła za swoje oskarżenia. Ja nie miałam jednak zamiaru wracać do mojego męża i zawczasu złożyłam wniosek o rozwód – nie chciałam mieć nic wspólnego z tą rodziną.
Nie starczyło nam na zapłacenie raty w banku, a teściowa zamiast nam pomóc, dała swoją „złotą” radę
Minęło zaledwie kilka miesięcy, jak przedwczoraj zadzwoniła do mnie znowu teściowa i zaprosiła mnie do siebie na kawę. Nalegała i nie chciała słyszeć nawet odmowy, dlatego w końcu się zgodziła. Kiedy weszłam do jej mieszkania, czekała tam na mnie też siostra Bartka. Bardzo serdecznie mnie obie przywitały, czego kompletnie z ich strony się nie spodziewałam. Zaproponowały mi kawę, teściowa upiekła nawet moje ulubione ciasto, chociaż tego nie znosi.
– Mój syn znalazł sobie taką kobietę… Wiesz przecież, że Bartek jest wykształcony, inteligentny i przystojny, więc każda marzy o takim mężczyźnie, a on wybrał akurat ją, taką łajzę…
Otóż okazało się, że mój mąż zdążył sobie znaleźć już nową „ukochaną”. Oboje pracowali w tej samej firmie, nawet raz ją poznałam na jakiejś firmowej imprezie. Teściowej jednak zupełnie nie przypadła do gustu. Podobno namawia mojego męża do wyjazdu za granicę, a teściową traktuje z góry. Nie pozwoliła Bartkowi spędzić nawet świąt u matki, tylko z jej rodziną.
– Musisz coś zrobić, jesteś przecież jeszcze jego żoną. Wróć do nas, tutaj jest Twoje miejsce. Co, czemu się śmiejesz? Ja dzielę się z Tobą swoim smutkiem i proszę o pomoc, nie ma w tym nic zabawnego!
Uśmiechnęłam się tylko i wyszłam. Cóż, teściowa wreszcie dostała nauczkę. Teraz ciągle dzwoni do mnie i przekonuje mnie, bym wróciła, bo przecież na pewno nie będzie jej nigdzie tak dobrze, jak u niej.



