Każdego roku tata daje mojej młodszej siostrze tyle prezentów na urodziny, ile ma lat. Robił tak od jej narodzin. Tym razem siostra skończyła dziesięć lat, więc miała dostać dziesięć prezentów. Cały dzień była niespokojna, bo czekała, aż dostanie te obiecane dziesięć prezentów.
W końcu tata przyszedł do domu i zaczął wnosić pudełko po pudełku do domu. Naliczyłam, że tata przyniósł osiem prezentów, ale to chyba miał być koniec, bo po prostu usiadł zmęczony na kanapę i już nie wybierał się na zewnątrz. Siostra zaczęła liczyć pudełka i nie doliczając jeszcze dwóch brakujących, zaczęła z oburzeniem pytać:
– Gdzie są jeszcze dwa pudełka? Nie ma tutaj dziesięciu prezentów?
– Słuchaj kochanie, w tym roku nie było mnie stać na dziesięć prezentów, ale jest osiem, za to z dwoma droższymi rzeczami, o których od dawna marzyłaś – wyjaśnił ojciec.
Siostra rozpłakała się i poszła do swojego pokoju, nawet nie otwierając pudełek z prezentami, które leżały w pokoju. Co to za dzieciak? Tata się stara, a ona jest taka kapryśna! Ojciec zamiast zobaczyć, jak siostra jest bezczelna i niewdzięczna, bez zastanowienia pojechał po dwa kolejne prezenty, aby była zadowolona. Ja mogłabym o czymś takim pomarzyć – zawsze dostawałam jeden prezent i ani jednego więcej! Zresztą nie potrzebowałam więcej, już za ten jeden byłam mu niezwykle wdzięczna.
Ojciec rozpieszczał siostrę i robiła się przez to taka rozpuszczona. Tata powinien przemyśleć swój stosunek do niej, w przeciwnym razie wyrośnie na okropną dziewczynę.
