Moja sąsiadka, Jadwiga, była starą schorowaną kobietą. Miała syna i córkę, którzy nie interesowali się losem matki. Jadwiga ledwie wiązała koniec z końcem, opłacała mieszkanie, kupowała leki i na życie zostawało jej tylko 300 zł. Pomagałam jej jak mogłam, jednak byłam tylko jej sąsiadką. Kiedy pani Jadwiga zachorowała i wszystkie swoje pieniądze wydała na leki, postanowiła zwrócić się o pomoc do swoich dzieci. Pojechała pociągiem wiele kilometrów, aby odwiedzić syna i córkę. Młodzi ludzie ucieszyli się z odwiedzin swojej matki, jednak byli bardzo zaskoczeni. Kiedy pani Jadwiga powiedziała co ją spotkało, zarówno syn jak i córka, popatrzyli na siebie i odpowiedzieli:
– Mamo, życie w mieście kosztuje. Nie możesz wymagać od nas pomocy. Może pójdziesz do ośrodka pomocy społecznej i tam Ci pomogą? Musisz nas zrozumieć! Mamy swoje zobowiązania.
Obydwoje mieli mieszkania w mieście, drogie samochody i markowe ubrania, jednak matce rzucili jedynie ochłapy w formie marnych kilkudziesięciu złotych i stwierdzili, że nie mają więcej. Kiedy pani Jadwiga wracała do domu, płakała jak dziecko. Całe życie poświęciła dla swoich dzieci, a one teraz kazały jej prosić obcych ludzi o pomoc.
Kiedy siąsiadka opowiedziała mi tą historię, bardzo się zasmuciłam. Postanowiłam zadzwonić do siostrzenicy pani Jadwigi, która zawsze ją bardzo wspierała. Bożena przyjechała prawie natychmiast. Zaopiekowała się ciotką, kupiła jej niezbędne leki i wyposażyła w jedzenie. Przez kolejne dni przyjeżdżała codziennie doglądając zdrowia cioci.
– Ciociu, lepiej się czujesz? Może pójdę do sklepu po świeże owoce? Na, pewno witaminy, postawią Cie na nogi. – Mówiła Bożenka.
– Dziękuję dziecko, tak wiele dla mnie robisz. Dużo więcej, niż moje rodzone dzieci. Kiedyś Ci się odwięczę za Twoje dobre serce.
Kiedy po kilku latach pani Jadwiga odeszła z tego świata, nastąpił podział majątku. Syn i Córka byli pewni, że matka zostawiła im mieszkanie i dobra doczesne, jednak bardzo się zdziwili, kiedy wszystko co miała zostawiła swojej siostrzenicy.
– To niemożliwe, Bożena nie jest dzieckiem naszej matki! – wrzeszczała córka pani Jadwigi.
Bożena była bardzo zaskoczona, ze ciocia zapisała jej cały swój majątek, bo wszystko co dla niej robiła, robiła z dobroci serca, a nie dla zysku. W swoim testamencie, staruszka zawarła bardzo znaczący wpis, który brzmiał „Drogie dzieci, kiedy ja przyszłam do Was prosić o pomoc, wygnaliście mnie jak obcą osobę, teraz ja potraktowałam was, jak obcych. Pamiętajcie, że karma wróci, do każdego z nas. Traktujcie innych tak, jak sami chcielibyście być traktowani”



