Zawsze dorastałam w atmosferze ostrego rygoru. Miałam mniej niż rok, kiedy mój ojciec od nas odszedł i zostałam z matką sama. Jestem jej wdzięczna z całego serca, że mnie wychowała i wyedukowała, a także pomogła wejść w dorosłe życie. Pracowała praktycznie na dwóch etatach, byleby tylko mi niczego nie brakowało. Szanuję ją za to, że się nie poddała mimo tego, że po tym jak ojciec z dnia na dzień nas porzucił, było jej tak bardzo ciężko. Niestety, ta jej troska z każdym rokiem robiła się bardzo uciążliwa.
Przy okazji niechcący powtarzam jej historię życia. Wychowuję córkę bez męża, ale ojciec mojego dziecka nie porzucił mnie, tylko nigdy nie byliśmy małżeństwem. Zakochałam się w żonatym mężczyźnie i to z nim mam moją córeczkę. Wychowując ją staram się również dać jej maksimum i zrobić tak, aby czuła się kochana i miała wszystko co niezbędne do życia. Niestety trochę za bardzo ją rozpieszczam – chodzi na różne dodatkowe zajęcia, nosi nowe, markowe ubrania oraz ma bardzo drogi sprzęt – komórkę, laptopa, a nawet słuchawki. Ja mogę chodzić w starych rzeczach, ale ona musi mieć wszystko, co najlepsze.
W tym właśnie jest różnica między mną a moją mamą. Robię to z miłością, czułością, ciągle mówię mojej córeczce, jak ją kocham, a ona odpowiada mi tym samym. Moja mama wychowywała mnie mechanicznie, bardzo chłodno i wszystko robiła bo ” tak trzeba”. Ciągle mnie biła. Matka mieszka w tym samym bloku, w sąsiednim mieszkaniu i ciągle mówi o tym, jakim jestem nieudacznikiem, a moja córka wyrasta na okropną osobę. Dogryzała mi też, że mój partner na pewno nie chciał ze mną być, bo jestem okropną kobietą, której nie chciałby nawet pies z kulawą nogą.
Jestem już tak zmęczona jej wyrzutami, że myślę o sprzedaży mieszkania i przeprowadzce do innej dzielnicy, ale z drugiej strony wiem, że się na mnie obrazi i będzie mówić, że jestem wredną egoistką. Widzę jednak, że matka nie może przestać mnie poniżać i nie chcę też, aby moja córka to oglądała. Nie rozumiem, jak matka może mi to robić. Też pracuję na dwóch etatach, jest mi ciężko, a ona mi jeszcze za każdym razem tak dowala.
Czasami rozmawiam z koleżankami z pracy o tym, że moja mama mieszka w bliskim sąsiedztwie, a one zachwycone odpowiadają:
– Świetnie, możesz zostawić jej dziecko, kiedy tylko musisz. A i pewnie Ci coś ugotuje!
Ja tylko kiwam głową i nie mogę się przyznać do tego, że matka nie chce mi pomagać, a jeśli już to zrobi, to potem mnie poniża i mówi, że jestem nieodpowiedzialna.
Przez lata spotykałam się z różnymi facetami. Kochali mnie i dobrze traktowali moje dziecko. Wszyscy jednak w końcu odchodzili, bo nie potrafiłam się przed nimi otworzyć. Poza tym mama powtarzała mi, że nie jestem godna miłości. Czasami myślę, że mama specjalnie to robi, aby na starość nie zostać sama. Rozumiem ją, ale z roku na rok jest mi to wszystko coraz ciężęj wytrzymać.



