Moja przyjaciółka zawsze była mi bardzo bliska, ale coraz bardziej denerwuje mnie tym, że tak bardzo ocenia i krytykuje innych.
Alicja uważa się za ambitną, ale jednocześnie wcale taka nie jest, a jedynie na taką się kreuje. To jest jednak tylko jej sprawa, ja nie zamierzam próbować jej zmieniać, bo i tak wiem, że to nic nie da.
Jedyne, co mnie w niej tak bardzo irytuje to to, że jest bardzo krytyczna w ocenie innych ludzi. W dodatku swoją krytykę kieruje także wobec zwyczajnych ludzi, którzy nie zarabiają jakoś dużo i nie interesują się zbyt wieloma rzeczami, będąc przy tym taką samą osobą. Wyśmiewa ich, że są pasywni i do niczego nie dążą. Kpi też z osiągnięć innych ludzi, nieważne, o kim byśmy nie rozmawiały i czego ten ktoś by nie zrobił, dla niej jest to zawsze niewystarczające. W dodatku zawsze twierdzi, że sama mogłaby coś takiego zrobić, ale dla niej „to gra niewarta świeczki” i w rezultacie nie robi zupełnie nic. Ostatnio na przykład rozmawiałyśmy o naszej dawnej koleżance z pracy, która zarabia ok. 15 tys. miesięcznie. Alicja powiedziała, że to żadne osiągnięcie, mimo że sama zarabia ledwo 5 tysięcy. Takie podejście ma od zawsze i dotyczy każdego obszaru.
Zwykle nie odpowiadam jej na te „mądrości” i staram się nie tłumaczyć, że jej zachowanie nie jest w porządku. Jesteśmy bardzo blisko i myślę, że powinnam być z nią szczera, tym bardziej że ostatnio jej postawa zaczęła mnie coraz bardziej irytować. Z jednej strony nie powinno mnie to w ogóle obchodzić, bo to jej życie i może z nim robić, co chce. Z drugiej zaś strony przykro mi patrzeć, jak moja przyjaciółka zamienia się w sfrustrowaną kobietę, która jedyne, co potrafi, to wrednie krytykować. W dodatku popada chyba już w jakieś szaleństwo, bo chyba wierzy w to, że zostanie drugim Elonem Muskiem, bo uważa, że każdy, kto nie jest nią, nie jest na jej poziomie. Czy warto próbować wyciągnąć ją z tego bagna i uświadomić, że postępuje źle?
