Nawet nie wiem, co robić w danej sytuacji. W listopadzie ubiegłego roku przeprowadziłam się do mieszkania mojego nowego partnera. On ma 39 lat, a ja 41 lat, więc to niewielka różnica, która nam wcale nie przeszkadza. Marcin to dobry mężczyzna. Zanim zadecydowaliśmy o wspólnym zamieszkaniu, spotykaliśmy się już jakiś rok. Niedawno sformalizowaliśmy nasz związek i wzięliśmy ślub. Ja wynajęłam swoje mieszkanie i z córką zamieszkałyśmy u Marcina. Wszystko na począdku było w porządku, a przynajmniej tak mi się wydawało.
Moja córka jest teraz w liceum, ma 17 lat. Zanim wprowadzałyśmy się do Marcina, rozmawiałam z nią i wyjaśniałam, że chcę ułożyć sobie życie na nowo, tym bardziej, że jej ojciec zostawił nas z dnia na dzień, więc bardzo długo czasu mi zajęło, zanim zaufałam kolejnemu mężczyźnie. Zareagowała niejednoznacznie, ale wydawało mi się, że raczej jest z tym w porządku, bo w każdym razie nie powiedziała kategorycznie „nie”, ani się też nie awanturowała.
Poprosiła Marcina, żeby spróbował znaleźć wspólny język z córką. Zabierał nas na wycieczki, w różne ciekawe miejsca i widziałam, że próbuje z nią znaleźć jakieś wspólne tematy. Próbował np. nauczyć córkę łowić ryby, ale nie udało się. Robił jej różne prezenty, ale to tylko pogorszyło sytuację. Dziewczyna ignorowała nie tylko jego, ale i mnie. Potem zaczęła robić na złość – potrafiła wyjść nago spod prysznica i tak przejść do swojego pokoju. Nie zamykała też drzwi do łazienki, gdy z niej korzystała. Zdarzało się, że Marcin przypadkowo otworzył drzwi, gdy córka akurat była w środku. Nie zamykała też drzwi do łazienki, kiedy brała prysznic.
Widziałam, że mój mąż był tym zawstydzony i nie czuje się z tym komfortowo, ale nic nie może zrobić. Moje próby rozmowy z nią też niestety do niczego nie doprowadziły.
Wczoraj mąż powiedział, że się wyprowadza. Okazało się, że kiedy nie ma mnie w domu, moja córka próbuje go. Zaczęłasię przed nim rozbierać, wypinać, wyzywająco do niego mówić. Czasami nie zakłada też majtek do krótkiej spódnicy, kiedy są sami w mieszkaniu. Mąż boi się, że dziewczyna w końcu się na niego rzuci, a potem oskarży o gwałt.
Tak więc już od kilku dni mieszkamy osobno z małżonkiem, a moja córka teraz zaczęła się do mnie zbliżać, w domu panuje spokój. Wieczorem robi dla nas kolację, dba o mnie. Cóż, anioł, a nie dziewczyna – gdyby tylko nie chciała uwieść moje męża. Nie wiem, co robić – porzucić Marcina, czy poczekać, aż córka wyjedzie na studia? To tak okropnie ciężka sytuacja…