Mam na imię Konrad i jestem inżynierem. Pracuję w dużej firmie, a moje dochody są stabilne i na tyle duże, że mogę z nich coś nawet odłożyć. Poza tym regularnie dostaję podwyżkę oraz premie za dobrze wykonaną pracę. W firmie naprawdę mnie cenią, dzięki czemu nie martwię się o przyszłość. Póki co wynajmuję mieszkanie, ale mam odłożoną sporą sumę pieniędzy na wkład własny, więc myślę, że niebawem kupię sobie własne lokum. Mam mamę, która aktualnie jest na emeryturze. Mieszka sama, bo tata zmarł ponad 5 lat temu.
Od kiedy ojca nie ma już na świecie, moja matka całą swoją energię skupia tylko na mnie. Odwiedzam ją często, ale ona wcale nie jest sama, bo poza mną ma przyjaciół, z którymi często spędza czas. Teoretycznie matka wcale nie może narzekać na nudę: albo idzie do teatru, albo jedzie na działkę za miasto, czasami też wybiera się do klubu seniora. Mimo wszystko poza mną nie ma nikogo, kogo mogłaby obdarzyć miłością i otoczyć opieką. Zaproponowałem jej, że może powinna sobie kupić kota, ale ona odrzuciła ten pomysł. Przez to trochę cierpię, bo moją matkę interesuje każdy szczegół z mojego życia, zwłaszcza tego osobistego.
Niedawno poznałem dziewczynę w kawiarni, gdzie pracowała. To było przyjemne spotkanie, bez żadnego patosu. Okazało się, że kiedy była na ostatnim roku studiów rozpoczęła pracę na pół etatu w kawiarni, a potem ze względu na to, iż nie mogła znaleźć innej pracy już tutaj została, Nie jest jej tutaj wcale źle – obecnie jest menadżerką kawiarni i nie zajmuje się tylko parzeniem kawy, a bardziej skomplikowanymi rzeczami związanymi z prowadzeniem kawiarni. Rozwija się i jej kariera zawodowa także idzie do przodu.
Kiedy moja mama dowiedziała się, czym zajmuje się moja dziewczyna, zaczęła się stanowczo sprzeciwiać naszej znajomości. Uważa, że moja dziewczyna niczego sobą nie reprezentuje i jest dla mnie za głupia. Kto to widział, inżynier i pracownica kawiarni? Według niej to mezalians. Ja jednak mam gdzieś, co ona o tym myśli. Jeśli ciągle będzie się tak zachowywać, to po prostu straci syna.
