Proszę abyście przeczytali całą historię i starali się nie oceniać córki jakoś surowo, a bardziej podejść do tematu ze zrozumieniem.
Muszę to przyznać, ale moja dziewiętnastoletnia córka wstydzi się mnie i powiedziała mi to wprost. Faktycznie, jestem daleka od ideału kobiety, ale mojej córce przeszkadza to, że nie ubieram się modnie, jestem według niej staromodna i nie rozumiem, co teraz jest fajne wśród młodzieży oraz nie dbam o siebie. Fakt, nie dbam jakoś szczególnie o siebie, ale warto się najpierw zastanowić, dlaczego. Zamiast sobie kupować jakieś nowe fatałaszki czy kupić sobie kartnet na siłownię, jak wolę kupić coś mojej córce albo odłożyć pieniądze dla niej na jakiś prezent albo po prostu na jakąś awaryjną sytuację. Sama wychowuję córkę i na wszystko zarabiam, więc nie mam jakiejś łatwej sytuacji, ale robię wszystko, aby córce niczego nie brakowało.
Płacę alimenty na moje dzieci, a była żona wydaje głównie na siebie
Niedawno moją córkę w naszym domu odwiedziła jej przyjaciółka. Opowiadała o tym, jak było super na koncercie pewnego słynnego polskiego rapera, na którym była razem ze swoją matką. Moja Patrycja też lubi ten cały rap, cały pokój ma oklejony w plakatach i ciągle kupuje jakieś koszulki, bluzy, gadżety z tym związane. Ja jednak tego rodzaju muzyki zupełnie nie rozumiem i dla mnie to jakiś bełkot o niczym naszpikowany wulgaryzmami w co drugiej linijce. Moja córka kiedyś próbowała mi wyjaśnić, dlaczego lubi tego konkretnego wykonawcę i powiedziała, że różni się od innych, że ma nawet dom i rodzinę, jest porządny, a rapuje o prawdziwym życiu. Ja jednak wciąż nie umiem zrozumieć fenomenu tego gatunku i ego konkretnego artysty. A potem, kiedy jej przyjaciółka opowiadała o całym koncercie i swojej matce zrozumiałam, że nawet gdybym się zgodziła, to moja córka nie zabrałaby mnie na taki koncert, bo by się mnie wstydziła.
Niedawno zaczęła spotykać się z jakimś chłopakiem i delikatnie zapytałam, kiedy go przyprowadzi do domu i będę mogła go poznać. Ona tylko przewróciła oczami i powiedziała, żebym dała spokój, bo wszystko zepsuję. Wtedy zrobiło mi się przykro i zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę jestem taka beznadziejna? Najgorsze jest jednak to, że z córką oddalamy się od siebie coraz bardziej i ta różnica jest między nami widoczna coraz bardziej z każdym rokiem. Wszyscy mówią, że to taki okres buntu i że kiedy założy rodzinę, natychmiast doceni matkę. Wiem, że kiedyś założy rodzinę, ale myślę, że wtedy zupełnie o mnie zapomni.
