Moja córka jest wielką egoistką. Dzwoni tylko wtedy, kiedy potrzebuje pomocy, a poza tym, w ogóle nie pamięta, że ma rodziców. Nie rozumiem dlaczego taka jest! Od dzieciństwa miała wszystko, czego potrzebowała. Dbałam o nią, kupowałam ładne ubrania i przybory szkolne. Potem, wraz z mężem opłacaliśmy jej studia i kupiliśmy małe mieszkanie na kredyt, aby Ilonka miała bliżej na uczelnię i do pracy.
Jestem zawiedziona osobą, na którą wyrosła moja, jedyna córka. Ostatnio kiedy do niej zadzwoniłam, nasza rozmowa dodatkowo mnie rozczarowała.
– Witaj córciu, co u Ciebie?
– Cześc mamo. Dobrze, że dzwonisz. Miałam tyle wydatków w tym miesiącu, a czeka mnie firmowa impreza, muszę sobie kupić nową sukienkę. Poratujesz mnie, prawda?
Ilona, nie zapytała jak ja się czuję, albo jej ojciec, interesowały ją tylko pieniądze. Po wielu miesiącach wymagań i próśb, postanowiłam dać córce nauczkę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do Ilony i bez ogódek powiedziałam.
– Kochanie, dzisiaj mam umówioną kosmetyczkę, jednak jestem przez wypłatą, więc mam nadzieję, że mnie wspomożesz, tak jak ja zawsze, ja Tobie pomagam? – Ilona z zawahaniem odpowiedziała, że oczywiście i przelała odpowiednią sumę na moje konto.
Kiedy minął tydzień, znowu zadzwoniłam do córki z informacją, że zaskoczyła mnie nagła kontrola u okulisty i muszę pożyczyć od niej 200 zł. Ilona powiedziała coś niezrozumiale pod nosem, ale i tym razem przelała mi pieniądze. Po kilku kolejnych dniach, pojechałam do mieszkania córki i oznajmiłam, że nie mam, ani jednej pary letnich sandałów, a zbliżają się upały, więc mogłaby podarowac mi prezent w postaci 100 zł. Wówczas córka nie wytrzymała i krzyknęła:
– Mamo, czy ty myślisz, że jestem bankiem? Ciągle tylko dzwonisz i chcesz pieniędzy!
– Ilonko, a czy ja jestem bankiem? Do tej pory, to Ty dzwoniłaś z żądaniami i prośbami!
Córka zrobiła wielkie oczy i chyba właśnie w tamtej chwili dotarł do niej, sens mojego zachowania. Cieszę się, że dałam córce życiową, lekcję. Mam nadzieję, że będzie mądrzej podejmować dorosłe decyzje.

