Moja babcia była bardzo mądrą kobietą i często mówiła mi różne, życiowe rady. Niestety, nie zawsze z nich korzystałem, czego teraz bardzo żałuję. Powtarzała mi między innymi, że zanim się ożenię z jakąś kobietą, to powinieniem przyjrzeć się dokładnie jej matce. Ogólnie uważała, że stosunki między potencjalną kandydatkę na żonę z jej bliskimi pokazują, jaką tak naprawdę jest kobietą i jaka będzie w związku.
Wtedy jednak wydawała mi się to dosyć abstrakcyjna rada i nie rozumiałem, co jedno ma wspólnego z drugim. Teraz jednak wszystko rozumiem i bardzo żałuję, że wówczas nie wprowadziłem tego w życie.
Kiedy wziąłem ślub z Sylwią pierwsze, pierwsze co rzuciło mi się w oczy, było zachowanie mojej żony oraz teścia. To, jak traktowali moją teściową nie za bardzo mi się podobało. Wiadomo, różne są stereotypy o teściowych, ale o niej nie mogłem powiedzieć złego słowa. Była miła i robiła wszystko, abym od początku czuł się swobodnie mimo, że jakby nie patrzeć, byłem nowym członkiem rodziny. Wszystkie obowiązki domowe spoczywały na jej barkach, bo teść nie robił nic, ale co gorsza – traktował ją jak służącą.
Mam też wrażenie, że moja żona też nie docenia tego, jaką ma matkę. Zamiast jej pomóc i trochę odciążyć, to wszystko to, co robi dla niej teściowa, ona po prostu bierze za pewnik. Wcześniej zupełnie tego nie widziałem, bo też miałem mało okazji przebywać w domu mojej żony, ale teraz, kiedy to wszystko widzę na codzień, to wcale mi się to nie podoba. Po ślubie starałem się pokazać żonie to, jaką ma cudowną matkę i chciałem na nią wpłynąć, aby zmieniła trochę do niej podejście. Dużo z nią o tym rozmawiałem i próbowałem jej uzmysłowić, że teściowa to cudowna kobieta, która dba o całą rodzinę, ale mam wrażenie, że to wszystko jak krew w piach. Minęło też trochę czasu i zacząłem zauważać, że mnie też zaczęła traktować jak swoją matkę i w ogóle nie docenia tego wszystkiego, co ja dla niej robię.
Czy ona naprawdę uważa, że może mnie tak traktować? Próbowałem z nią o tym nawet porozmawiać i pokazać jej, że nie szanuje ludzi i tego, co dla niej robią. ale ona uważa, że przesadzam i w ogóle nie chce słuchać dalszych argumentów. Ze mną jednak to nie przejdzie i jeśli dalej będzie mnie tak traktować, to po prostu odejdę. Na razie nie zamierzam jeszcze decydować się na tak ostateczny krok, bo mam nadzieję, że coś się w niej zmieni, ale jeśli nie będzie innego wyjścia, to nie zawaham się ani przez chwilę.



