Nazywam się Teresa Kaptur. Tak się składa, że mieszkam razem z córką i zięciem. Kilka lat temu poprosili mnie, żebym z nimi zamieszkała i byli mi bardzo wdzięczni. Teraz są niezadowoleni, że mieszkam z nimi.
Gdy wychodzę do kuchni, widzę zarówno córkę, jak i zięcia, niezadowolonych z tego powodu. Kiedy próbuję coś powiedzieć, włączyć się do rozmowy, patrzą na mnie bardzo zdziwieni. Ciągle czuję się nie na miejscu.
Wczoraj córka powiedziała mi wprost, że przeze mnie ciągle kłóci się z mężem, a ja czułam się z tym bardzo źle. Chodzi mi o to, że od lat pomagam córce i zięciowi. Tak bardzo mnie chwalili i wszystko było dobrze, aż do zeszłego roku.
Teraz moja wnuczka Laura jest w drugiej klasie, a ja nie jestem już potrzebna.
Kiedy moja wnuczka była w pierwszej klasie, zawoziłam ją do szkoły i odbierałam. Karmiłam ją i uczyłam lekcji. Mimo, że szkoła jest niedaleko, to i tak teraz chodzę i odbieram wnuczkę.
Przez całe pięć lat, mieszkałam z rodziną mojej córki.
Kiedy moja córka wyszła za mąż, mieszkała z mężem w wynajętym mieszkaniu. Potem zmarł dziadek mojego zięcia, a on odziedziczył mały domek, który sprzedali. Za te pieniądze postanowili kupić mieszkanie.
Od razu kupili ładne dwupokojowe mieszkanie. Oczywiście nie mieli tyle pieniędzy, żeby kupić mieszkanie, więc kupili je na kredyt hipoteczny.
Początkowo Kasia i Leszek nie mieli dzieci. Po cichu wyremontowali mieszkanie i kupili meble.
Zarówno córka jak i zięć pracowali. Potem Kasia zaszła w ciążę i urodziła córeczkę. Byłam już wtedy na emeryturze. Dopiero zaczynałam przyzwyczajać się do takiego życia. Cieszyłam się, że wreszcie mogę odpocząć i pójść do córki, kiedy tylko zechcę.
Kiedy córka kończyła urlop macierzyński, zięć zaczął mieć problemy w pracy. W rezultacie został zwolniony i pracowała tylko córka, ale dostawała bardzo małą pensję.
Potem Laura poszła do przedszkola i z czasem zaczęła dostawać częste przeziębienia.
Mój zięć był bez pracy, więc zajmował się swoją córką, ale rozpaczliwie brakowało im pieniędzy.
– Rozumiesz Kasia, że muszę szukać pracy. Teraz siedzę w domu z dzieckiem! Nie możemy tak dalej żyć! Coś trzeba zrobić! Nie możemy tak dalej postępować!
Potem zięć znalazł pracę. To prawda, że wynagrodzenie nie było tak wysokie jak wcześniej, ale wciąż było wystarczająco dużo pieniędzy, by żyć i spłacać hipotekę. Natomiast to byłoby wykonalne tylko wtedy, gdyby Laura nie chorowała, a Kasia cały czas chodziła do pracy.
Wnuczka bardzo chorowała i była uczulona na wiele produktów. Oczywiście nikt nie zwracał na to uwagi w przedszkolu i z tego powodu, Laura bardzo często chorowała.
Więc moja córka i zięć, wymyślili jedyne wyjście. Pewnego dnia, córka zadzwoniła do mnie i powiedziała:
– Mamusiu, jesteś już na emeryturze! Naprawdę potrzebujemy Twojej pomocy. Właśnie zakończyliśmy remont, ale nie mamy pieniędzy na spłatę kredytu hipotecznego. Jeśli tak dalej pójdzie, będziemy musieli sprzedać nasze duże mieszkanie i kupić mniejsze. Przyjdź i zamieszkaj z nami! Naprawdę potrzebujemy Twojej pomocy! Pomóż nam! Bez Twojej pomocy po prostu sobie nie poradzimy!
– A co zrobię z moim mieszkaniem? – Jestem zdezorientowana.
– Wystarczy, że go narazie zamkniesz i przyjdziesz do nas.
Przemyślałam sprawę i postanowiłam pomóc córce. Oczywiście ciężko było mi się przyzwyczaić do nowego miejsca. W rodzinnym mieście miałam siostrę, znajome i wielu przyjaciół, ale przeprowadziłam się ze względu na wnuczkę.
Leszek i Kasia umieścili mnie w salonie, żebym miała własną przestrzeń. Opiekowałam się wnuczką, chodziłam z nią na spacery i stosowałam się do wszystkich zaleceń lekarzy. Gotowałam również posiłki, sprzątałam mieszkanie i oczywiście grałam z wnuczką w gry edukacyjne.
– Co byśmy zrobili bez Twojej pomocy! – Mawiał do mnie mój zięć.
– Mamusiu, jesteś taka cudowna! Dziękuję bardzo! Tak bardzo nam pomogłaś! – Moja córka ciągle mi powtarzała.
Stopniowo przyzwyczajałam się do życia w tym mieście. Nawiązałam nowe znajomości i często chodziłyśmy razem z koleżankami na wystawy. Czasami urządzałyśmy przyjacielskie spotkania przy herbacie.
– Jakie to szczęście, że jesteś! – Powiedziała w zeszłym roku moja córka. – Tak wspaniale opiekujesz się Laurą. Zabierasz ją do szkoły i odbierasz. Odrabiasz z nią lekcję i dodatkowo gotujesz nam obiady. A moje dziewczyny w pracy tak bardzo się męczą. Zajmują się domem i pracują, a to bardzo trudne! A nam, tak dobrze idzie.
Pół roku temu, zięć znalazł nową pracę. Był z tego powodu bardzo szczęśliwy. Obiecywano mu dobre perspektywy: dużą pensję i premie. Oczywiście cieszyłam się z zięciem, ale potem wszystko się zmieniło. Mój zięć uznał, że osiągnął bardzo dużo i zaczął czuć się ważny, bo zaczął zarabiać dobre pieniądze. Kasia i Leszek byli w stanie spłacić kredyt hipoteczny w ciągu sześciu miesięcy.
Wtedy zaczęłam czuć się zbędnaa.
Szczególnie po tym, jak zięć stwierdził, że chce zmienić meble w mieszkaniu.
– Zrobilibyśmy taki piękny salon! Ale nie możemy teraz nic zrobić! Przecież Twoja matka mieszka z nami! Mamy własne mieszkanie, ale mieszkamy z teściową! To straszne! – Powiedział zięć.
Kasia próbowała go uspokoić.
Ostatnio mówiła o zatrudnieniu niani na pół dnia, żeby odbierała Laurę ze szkoły, odrabiała z nią lekcje i oczywiście, zabierałą ją na zajęcia.
Mój zięć i Kasia, całkowicie się z tym zgadzają. Jeszcze nie podjęli ostatecznej decyzji, ale ja już czuję się niepotrzebna.
Po prostu nie wiem, co robić.
Może powinnam po prostu spakować swoje rzeczy i wrócić do rodzinnego miasta, ale szkoda mi wnuczki! A ja jestem tak przyzwyczajona do życia z rodziną.
Czy córka i zięć, wyrzucą mnie teraz z mieszkania? Poprosili mnie o pomoc, a ja nie odmówiłem. A teraz jestem zbędna i zupełnie niepotrzebna.
Tak mnie to boli…

