Kłopoty powróciły, by mnie prześladować i zaskoczyły mnie. Bez wątpienia może się to przytrafić każdemu, życie jest nieprzewidywalne.
Moja córka Lidia i zięć Paweł pobrali się pięć lat temu, byłam w pełni zadowolona z tego związku, lubiłam chłopaka, wydawał mi się poważną i odpowiedzialną osobą. W prezencie zapisałam im swój dom, wiedziałam że jest duży, więc wszyscy sie pomieścimy.
Paweł okazał się jednak sprytnym człowiekiem. Przez lata oszukiwał mnie i obmyślał strategie eksmisji z mojego własnego domu. Myślę, że gdy wyśle mnie do pensjonatu dla niepełnosprawnych, nie zawaha się również wysłać mojej córki Lidii do pracy w innym mieście, aby i jej się pozbyć.
Paweł dość dobrze utrzymuje swoją rodzinę, ale nie dorobił się jeszcze mieszkania, ponieważ w stolicy są bardzo drogie i w zasadzie nie jest to dla nich opłacalne.
Lidia i Paweł mają bliźnięta, córce jest bardzo trudno zajmować się dwójką dzieci jednocześnie. Paweł stara się jej pomagać, ale większość pracy z dziećmi spada na moje barki. Mimo że sama jestem osobą niepełnosprawną, staram się w miarę możliwości pomagać córce w opiece nad wnukami. Nie rozumiem, dlaczego zięć jest tak niezadowolony z mojego towarzystwa.
Jestem dumnym człowiekiem, dbam o siebie, utrzymuję się z własnych środków finansowych i staram się nie być dla nikogo ciężarem.
Mogę powiedzieć, że nadal jestem twardym orzechem do zgryzienia!
Zachowanie mojego zięcia naprawdę mnie przeraża, on chyba nigdy nie myślał o tym, jak to jest być osobą niepełnosprawną i zostać wyrzuconym z własnego domu.
Jeden wnuk cały czas chorował, jego system odpornościowy był bardzo słaby. Paweł zawsze mówił do mnie jak ojciec, prosząc, żebym posiedziała z wnukiem, żeby został w domu, a nie chodził do przedszkola. W przedszkolu o wiele łatwiej było złapać nowego wirusa. Jednak gdy wnuk stawał się coraz starszy i silniejszy, Paweł zmienił strategię komunikacji i zaczął traktować mnie inaczej, bardziej chłodno. Nie zniechęcałem się jednak, wieczorami chodziłam do koleżanek i oglądałam filmy.
Najprawdopodobniej, kiedy byłam na wyjeździe ze znajomymi, Paweł wkroczył do akcji i opowiedział Lidii, jak trudno jest dogadać się z inwalidą i jak bardzo niszczy to psychikę jego dzieci. Typ podstępny! Prawdopodobnie chce mnie wygonić z domu. O ludziach takich jak Paweł często pisze się w gazetach. Obawiałam się, że może zostawić żonę z niczym, ale okazało się, że na razie chcą mnie pozbawić mieszkania. Nie sądziłam, że mój zięć jest takim łajdakiem. Nie potrafię tego ocenić, ale jak dotąd sytuacja wydaje się bardzo oczywista.
Moja córka zawsze mnie szanowała, byłam dla niej dobrą matką, miałyśmy ciepłe i przyjazne relacje. Nigdy nie chciałam wtrącać się w życie Lidi i Pawła, ich dobro było dla mnie zbyt ważne, ale mieszkaliśmy w tym samym domu i musieliśmy brać pod uwagę opinie innych, wspierając się i rozumiejąc. Paweł mógł równie dobrze wyrzucić Lidię z domu, ale z jakiegoś powodu ona nie zdawała sobie z tego sprawy, bo Paweł często nastawiał ją przeciwko mnie.
Najbardziej zszokowało mnie to, w jaki sposób Paweł i Lidia poinformowali mnie o tym. Czytałam książkę w swoim pokoju i nagle wszedł mój zięć. Powiedział mi, że znalazł mi wspaniały pensjonat dla osób niepełnosprawnych, a był to dosłownie raj z ogrodem botanicznym na terenie ośrodka.
Zaskoczyła mnie ta nieoczekiwana sugestia i poczułam się urażona. Zdziwiona zapytałam córkę, o co chodzi i dlaczego mam się tam przeprowadzić? Wzruszając ramionami, moja córka obojętnie odpowiedziała, że tak będzie lepiej dla wszystkich. Lepiej! Oczywiście dla nich, ale dla mnie?



