Mój tata porzucił nas i zostawił mamę z ogromnymi długami – od tego czasu straciłam prawo do szczęśl…

Mój tata pewnego pięknego dnia postanowił nas opuścić, zostawiając mamę z długami większymi niż stos paragonów po świętach. Od tamtej chwili pożegnałam się z prawem do beztroskiego dzieciństwa.

Miałam dziesięć lat, a mój brat Staś zaledwie trzy, kiedy tata zniknął z naszym życiem. Znalazł sobie piękniejszą kobietę (jeśli wierzyć jemu), a mama została z kredytowanym mieszkaniem na karku, przypomnianym jej przez bank z nieubłaganym regularnością. Gdy rodzice byli razem, chodziłam do niezłej szkoły, brałam udział w olimpiadach i kółkach zainteresowań, a na boisku do koszykówki potrafiłam wygryźć niejednego chłopaka. Po rozwodzie wszystko stanęło na głowie. Mama harowała na dwa etaty rano sprzątała w firmie, potem pędziła opiekować się schorowaną emerytką, a ja zmieniłam szkolę na tę bliżej bloku.

O koszykówce mogłam zapomnieć. Zamiast celować do kosza, musiałam pilnować Stasia, bo mama wracała do domu tylko na chwilę, po kolejnym dyżurze. Wszystko było zupełnie inne niż wcześniej. Skończyłam liceum, dostałam się na studia, a potem zaczęłam pracę. Dzieciństwo? Odeszło bez pożegnania.

Mam wrażenie, że ktoś ukradł mi te najlepsze lata. Tata zamarzył o wolności, a mama zostawiała mi pod opiekę brata częściej niż śmieci do wyniesienia. Ostatnio jednak wydarzył się cud nad Wisłą: spłaciliśmy całą hipotekę! Mam 22 lata i w końcu mogę zacząć odkładać na własne cztery kąty. Życie nabrało jaśniejszych barw. Ale jak to zwykle bywa los żartuje: gdy tylko skończyły się raty w złotówkach, tata niczym bohater telenoweli wrócił do rodziny. Najwyraźniej miłość do wolności mu się znudziła.

Mama promienieje, starsza o kilka lat, ale ślepo szczęśliwa. A ja? Kompletnie jej nie rozumiem. Przecież nie interesował się nami przez lata, nie dorzucał się do domowego budżetu, zostawił dług jak K2, a teraz, proszę bardzo zapragnął rodzinnego ciepełka. Dla kogoś to może być powód do radości dla mnie prędzej temat na kabaret. Mama aż fruwa ze szczęścia, ale ja nie mogę patrzeć na to rodzinne odnowienie, bo żaden bank nie zwróci mi lat spędzonych samej ze sobą (i z kredytem).

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 − dwanaście =

Mój tata porzucił nas i zostawił mamę z ogromnymi długami – od tego czasu straciłam prawo do szczęśl…