Mój syn został zabrany na operację, a gdy po kilku minutach cały personel medyczny wpadł w popłoch, byłem przestraszony nie na żarty.

Nasz syn przeszedł operację usunięcia gruczołów. Żona nie mogła dostać zwolnienia lekarskiego, więc pracowała. Dla mnie nie przydzielono osobnego miejsca do spania – musiałem spać na krzesłach w szpitalu przez trzy dni. No cóż zrobić!

Nadszedł dzień operacji. Pielęgniarka weszła na oddział, podała Ludwikowi zastrzyk i wyszła. Wróciła po 15 minutach i zabrała go ze sobą na salę operacyjną. Potem zabrała jeszcze dwoje dzieci. Ale Ludwola już tam nie było.

Nagle cały personel medyczny zaczął się poruszać, ożywił się.

Dwoje dzieci, które zostały zabrane po naszym synu, już wróciło. Zacząłem się martwić. Może coś poszło nie tak?

Przyszła pielęgniarka i poprosiła mnie, żebym poszedł do ordynatora. Moje stopy stały się jak waciki, podążyłem za nią i nie wiedziałem, co się dzieje.

Zrozumiałem: coś na pewno się stało!

Ordynator poinformował, że mój Ludwik miała zatrzymanie akcji serca z powodu przedawkowania znieczulenia. Anestezjolog nie obliczył prawidłowej dawki.

Zostałem zabrany na oddział intensywnej terapii. Mój synek leżał pod tymi wszystkimi rurkami, nadal bezbronny i nie[rzytomny. Teraz już wszystko minęło, został uratowany.

Bardzo martwiłem się o mojego syna. Bałem się, że mogę go stracić. Nie zostawiłem go ani na chwilę.

Zamiast kilku dni, spędziliśmy w szpitalu trzy tygodnie.

Nie możesz sobie wyobrazić, jakie to było szczęście, gdy dziecko mogło mnie pogłaskać po twarzy, przytulić. Prawie go straciłem, ale Bóg dał mu szansę na życie.

Po operacji starałem się nie kłócić o pierdoły, nie denerwować się. I wciąż boję się, że coś złego się stanie…

Teraz Ludwik jest już dorosła, ma swoje dzieci. I tak jak ja się o nich martwię, on jest dobrym rodzicem.

Ale nie mogę zapomnieć o sytuacji, która miała miejsce 20 lat temu. Strach nigdy nie znika.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 2 =

Mój syn został zabrany na operację, a gdy po kilku minutach cały personel medyczny wpadł w popłoch, byłem przestraszony nie na żarty.