Mój mąż od kiedy stracił pracę całymi dniami ogląda mecze i gra na komputerze, a ja muszę nas utrzymywać!

Mój mąż od kiedy stracił pracę całymi dniami ogląda mecze i gra na komputerze, a ja muszę nas utrzymywać!

Moja rozmowa „wychowawcza” miała miejsce w zeszły piątek, kiedy wróciłam z pracy zmęczona po ciężkim tygodniu. Po drodze wstąpiłam do supermarketu, żeby zrobić zakupy na weekend i móc w sobotę porządnie się wyspać, a nie lecieć z samego rana załatwić sprawunki.

Otworzyłam drzwi kluczem i usłyszałam z salonu dźwięki meczu piłkarskiego – mąż oglądał kolejną rozgrywkę. Próbowałam przerwać jego seans:

– Jest tu ktoś? Czy nikogo nie ma?

W tym momencie chyba padła bramka albo ktoś nie trafił do pustej bramki, bo usłyszałam wybuch emocji męża. Zdjęłam buty i weszłam do salonu. Mąż był całkowicie pochłonięty meczem. Zauważył mnie dopiero, gdy zapaliłam światło:

– O, Aniu, cześć! Zaraz zjemy kolację, przygotowałem ją dla nas, ale jeszcze siedem minut do przerwy, umyj ręce w tym czasie!

Nie byłam zaskoczona tym „gorącym” powitaniem, bo tak zachowywał się od czterech miesięcy, odkąd zrezygnował z pracy z powodu konfliktu z szefem. Mówił, że odpocznie miesiąc, a potem znajdzie nową pracę. Uwierzyłam mu, ale miesiąc mijał, potem kolejny, a on coraz bardziej oddawał się oglądaniu telewizji i graniu w gry na komputerze. Czasem gotował, ale głównie żył w innym świecie, tym wirtualnym, zupełnie nie zauważając, że ciężko mi utrzymywać nas oboje i zajmować się do tego jeszcze domem.

Nie jestem z tych, co robią awantury. Dawałam mu dużo wolności, a w okresie jego bezrobocia tylko delikatnie sugerowałam, że czas znaleźć pracę, ale ignorował te uwagi.

LIST: „Musiałam kupować teściowej drogie prezenty i dawać pieniądze, bo inaczej nastawiała męża przeciwko mnie”

Westchnęłam, umyłam ręce, podgrzałam kolację (rzeczywiście przygotował – cud!), ale mąż przyszedł do stołu, gdy już kończyłam jeść:

– Wyobraź sobie, sędzia przedłużył mecz, a Real grał na czas – siedem minut dodatkowych dostali! Pierwszy raz coś takiego widzę!

Był pełen emocji, a nawet nie zapytał, jak mi minął dzień, czy jestem zmęczona.

Przerwałam jego opowieść:

– Kochanie, mam dość tego, że żyjesz tylko piłką nożną i grami komputerowymi. Czas pomyśleć o pracy i o mnie. Ledwo dotarłam do domu, a Ty i tak masz w głowie tylko jakiś głupi mecz. Zrób coś w końcu ze swoim życiem! Masz tydzień na znalezienie pracy.

Moja wypowiedź była na tyle emocjonalna, że mąż zamilkł, a potem zapytał:

– A co zrobimy, jeśli nie znajdę pracy?

Nie chciałam precyzować:

– Przemyśl to, masz jeszcze trochę czasu.

Spałam w innym pokoju i tak zaczęła się nasza „zimna wojna”. Tydzień minął szybko. W piątek mąż czekał na mnie, aż wrócę z pracy, z przygotowaną przez niego uroczystą kolację – były świece, szampan, romantyczna atmosfera:

– Aniu, tak jak chciałaś – od środy zaczynam nową pracę! W poniedziałek i wtorek załatwiam formalności, rozmowa poszła świetnie!

Rozbawiło mnie to:

– Super, ale czemu potrzebowałeś aż postawionego przeze mnie ultimatum, żebyś coś ze sobą zrobić?

Mąż wzruszył ramionami:

– Miałaś rację, za bardzo wciągnąłem się w mecze i gry komputerowe… Koniec jednak tego – czas wrócić do pracy!

Wieczór był wspaniały, a zakończył się jeszcze lepiej. Cieszę się, że udało mi się dotrzeć do męża i że przemyślał swoje zachowanie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście + cztery =

Mój mąż od kiedy stracił pracę całymi dniami ogląda mecze i gra na komputerze, a ja muszę nas utrzymywać!