Mój mąż od dziecka uwielbiał hazard, najpierw różne żetony, potem zakłady sportowe, loterie, karty do gry itd. Teraz gra w pozornie niegroźną grę komputerową, czołgi. Nie wtrącałam się w to hobby, dopóki nie postanowił zainwestować w grę.
Potem w pracy, za moje sumienne wykonywanie obowiązków, zafundowali mi wyjazd nad morze dla całej rodziny. Był to świetny pretekst, aby odciągnąć Marka od gier komputerowych i skierować jego uwagę na mnie i naszą córkę. Kto nie kocha wakacji nad morzem?
Zatrzymaliśmy się w dobrym ośrodku spa, gdzie było kilka basenów ze zjeżdżalniami dla dzieci, animacje, dobrej jakości jedzenie i czyste pokoje. Początkowo nasze wakacje były udane, przez cały dzień cała rodzina opalała się na plaży lub pływała w basenach. Potem mój mąż poznał kilku mężczyzn i zaczął spędzać z nimi cały czas przy stole.
Trwało to prawie tydzień. Rzadko chodziłam z córką sama kąpać się w morzu, bo to była długa droga, bałam się ją zabierać. Jednak w porządku i tak świetnie się bawiłyśmy. Nie mogłam tego samego powiedzieć o moim mężu, wyglądał tak, jakby pracował bez dnia wolnego i w ogóle nie spał. Próbowałam zapytać go o przyczynę jego stanu, ale nie chciał ze mną rozmawiać i zapewniał, że wszystko jest w porządku.
Dwa dni później, kiedy razem z córką jadłyśmy w jadalni deser, przysiadł się do nas nieznany, sympatycznie wyglądający mężczyzna. Jak się okazało, miał na imię Igor. Powiedział, że ma mi coś do powiedzenia, ale zaczekaliśmy, aż moja córeczka skończy jeść i pójdzie się bawić z innymi dziećmi. Wtedy Igor przekazał mi szokującą wiadomość:
– Twój małżonek przegrał Ciebie i Twoją córkę ze mną w karty.
Powiedzieć, że byłam zszokowana, to o wiele za mało. Co to za mężczyzna, mąż i ojciec? Co powinnyśmy teraz zrobić?
Ku mojemu zaskoczeniu, Igor nadal kontynuował:
– Nie martw się, nie będę niczego żądał, ani w żaden sposób wykorzystywał wygranej w karty. W gruncie rzeczy lubię Cię, dlatego udzielę Ci dobrej rady. Zastanów się, czy potrzebujesz takiego męża i ojca dla swojej córki? On nie zasługuje na Was.
Igor wyszedł, a ja byłam zdecydowana, że nie będę tego tolerować. Nie czekając na zakończenie turnusu, spakowałam się i zabrałam córkę do domu. Mój mąż wrócił za mną, próbując przeprosić. Nie miał nic na swoje usprawiedliwienie. Byłam skałą, posłuchałam rady Igora, wyrzuciłam go z domu. Nie było żadnego wytłumaczenia dla takiego czynu.
Potem doszłam do wniosku, że bez takiego męża było mi lepiej, bo nikt nie krytykował moich posiłków, nie zaśmiecał ich niedopałkami, nie rządził mną, nie było skandali. Żyłyśmy z córką tak, jak chciałyśmy i byłyśmy razem szczęśliwe.



